Mimo ogłoszenia fuzji państwowego Gaz de France z prywatną spółką energetyczną Suez, które mają się połączyć poprzez wymianę akcji, włoski Enel nie rezygnuje z przejęcia tej ostatniej. Kierownictwo Enela rozmawia z bankami o pożyczce rzędu 45-50 mld euro na sfinansowanie zakupu francuskiego konkurenta. Taką informację podała wczoraj ukazująca się w Paryżu gazeta ekonomiczna "La Tribune" i dzięki temu na początku sesji akcje Suezu podrożały o 3,6%.
Trwa też polemika między Enelem a francuską firmą Veolia na temat okoliczności rezygnacji przez nią ze wspólnego przejęcia Suezu. Włosi twierdzą, że ich niedoszły partner wycofał się pod presją rządu, natomiast kierownictwo Veolii zapewnia, że powodem zmiany decyzji był wrogi charakter oferty Enela.
Duże napięcie panuje też w energetyce hiszpańskiej. Najpierw ofertę wrogiego przejęcia Endesy, największej firmy w branży, ogłosił dwukrotnie mniejszy od niej Gas Natural z Barcelony. Cenę na poziomie 23 mld euro przebił niemiecki E.ON, gotów zapłacić 27% więcej, ale menedżerowie Endesy uważają, że i ta oferta nie spełnia oczekiwań.
Gas Natural ogłosił wczoraj wezwanie na zakup akcji Endesy, które potrwa do 19 kwietnia. Oferta ma charakter mieszany (akcje i pieniądze), a gotówka to zaledwie jedna trzecia wartości Endesy określonej przez kierownictwo Gas Natural. Przy cenach z piątkowego zamknięcia wyliczono, że Gas Natural wycenia walor Endesy na 21,724 euro, zaś E.ON zaproponował 27,50 euro. Wczoraj w pierwszych godzinach handlu po zwyżce o 0,1% akcje Gas Natural kosztowały 25,30 euro, a walory Endesy, po takim samym spadku kursu, rynek wyceniał na 27,47 euro.
Gas Natural będzie mógł poprawić swoją ofertę na siedem dni przed końcem wezwania. Wówczas czas jej trwania zostanie wydłużony. Jeśli do gry zechce włączyć się inny konkurent, będzie musiał to ogłosić przed upływem dziesięciu dni od początku wezwania Gas Natural. Zamiary kierownictwa tej spółki akceptuje jej główny akcjonariusz, barceloński bank oszczędnościowy La Caixa, kontrolujący 36% udziałów.