Od początku roku inwestorom towarzyszą obawy o spowolnienie w tym roku tempa wzrostu gospodarczego. Nie przeszkodziły one jednak w kontynuacji w pierwszych tygodniach 2006 r. tendencji obserwowanych przez ostatnie 3 lata. Trwał szturm na aktywa z rynków wschodzących, w górę szły ceny surowców, brak było większej reakcji rynków obligacji na trwający i obejmujący coraz szerszą grupę krajów proces zacieśniania polityki monetarnej. Utrzymanie się tych zjawisk staje obecnie pod znakiem zapytania.
Dlaczego obligacje tracą?
Kluczem do wyjaśnienia tego, co w ostatnim czasie dzieje się na naszych rynkach finansowych, na których obserwujemy czasem dość gwałtowne zmiany nastrojów, jest zrozumienie, dlaczego od połowy stycznia systematycznie w górę idzie rentowność długoterminowych obligacji w Stanach Zjednoczonych. Tamtejszy rynek papierów skarbowych jest największy na świecie. Ten ruch w ostatnich dniach wzmocnił się, co doprowadziło w przypadku 10-letnich papierów do przekroczenia bariery 4,7% i osiągnięcia najwyższego poziomu od połowy 2004 r. Bardziej atrakcyjna dochodowość amerykańskich obligacji jest pochodną czterech czynników:
l wyczekiwane zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych wciąż odsuwa się w czasie - jeszcze pod koniec 2005 r. inwestorzy spodziewali się jego zakończenia na poziomie 4,5%, teraz rynek dyskontuje kolejne trzy podwyżki
- stopy procentowe rosną w coraz większej liczbie krajów - w ubiegłym tygodniu koszty pieniądza podniosły się w strefie euro, wczoraj w Kanadzie, o podwyżce stóp zaczyna się mówić nawet w wydobywającej się z deflacji Japonii