Ostatnia fala spadkowa mogła zrobić wrażenie. W ciągu dwóch sesji kurs kontraktów spadł o 122 pkt. Mimo zagrożenia dalszymi spadkami sytuacja średnioterminowa nie uległa na razie rewolucyjnym zmianom. Kluczowe jest wsparcie na poziomie potrójnego lutowego dołka - 2756 pkt. Nie przez przypadek to właśnie wczoraj i przedwczoraj dzienne minima wypadły dokładnie na tym właśnie poziomie.
Byki wiedzą, że mają jeszcze szansę na powstrzymanie realizacji najgorszego scenariusza. Jeżeli futures przebiją wspomniane wsparcie, ukształtuje się w pełni formacja prostokąta. Jej górne ograniczenie to podwójny szczyt ze stycznia i lutego (2965-2975 pkt). Potencjał spadkowy wynikający z szerokości tej "niedźwiedziej" formacji to prawie 220 pkt. W przypadku przebicia wsparcia realny zatem stanie się spadek notowań poniżej 2540 pkt. Ten właśnie poziom wpisuje się poza tym w nieco bardziej długoterminowy układ techniczny. Chodzi o to, że wypada niemal dokładnie na wysokości szczytu z 4 października. Szczyt ten wyznaczał początek korekty spadkowej, która poprzedziła zakończoną niedawno falę wzrostową.
Rozstrzygnięcie może być kwestią najbliższych sesji. Ponieważ inwestorzy najwyraźniej przywiązują dużą wagę do wsparcia na wysokości 2756 pkt, to jego przebicie może wywołać masową wyprzedaż. Z jednej strony, uruchomi zlecenia stop-loss, a z drugiej - będzie stanowić sygnał do otwarcia krótkich pozycji.
W tej sytuacji powstanie luki bessy nie byłoby niespodzianką. Takiemu szybkiemu rozstrzygnięciu na korzyść niedźwiedzi nie sprzyja obecnie wyprzedanie sygnalizowane przez oscylator stochastyczny. Na początku lutego spadek tego wskaźnika do strefy wyprzedania trafnie zapowiadał koniec przeceny i rozpoczęcie stabilizacji notowań.