Reklama

Czy wiedźmy wrócą na GPW?

Za tydzień wygasają marcowe kontrakty terminowe na indeks WIG20. Rozbieżności w wycenie tych pochodnych i ich instrumentu bazowego zachęcały inwestorów do realizowania strategii arbitrażowych. Część pozycji może być cały czas utrzymywana. Nie pozostanie to bez wpływu na notowania spółek z WIG20 w ostatniej godzinie piątkowych notowań.

Publikacja: 11.03.2006 07:28

Z powodu wygasania instrumentów pochodnych ostatnia godzina handlu jest nieprzewidywalna (na GPW i wielu innych giełdach ostateczny kurs rozliczeniowy ustala się na podstawie notowań z tego okresu). Określa się ją godziną czarów (ang. witching hour). W zależności od liczby wygasających instrumentów (kontrakty terminowe na indeksy, opcje na akcje, opcje na indeksy i stosunkowo młode kontrakty terminowe na akcje) mówi się o double, triple lub quadruple witching hour. Trzeci piątek marca, czerwca, września i grudnia (tego dnia na większości giełd wygasa najwięcej instrumentów) określany jest jako Freaky Friday (dziwaczny piątek).

Na GPW, dlatego że notowane są już wszystkie z wymienionych instrumentów, można mówić o quadruple witching hour. Poza kontraktami terminowymi na WIG20 płynność pozostałych derywatów jest jednak zbyt mała, by mogły one mieć zauważalny wpływ na notowania instrumentów bazowych w dniu wygaśnięcia.

Koszyki w akcji

Na GPW rozchwianie notowań spółek z WIG20 w ostatniej godzinie ostatniego dnia notowań danej serii kontraktów na ten indeks wynika z realizowanych strategii arbitrażowych (uwzględniających te instrumenty). Arbitraż polega na tym, że w chwili kiedy kontrakty stają się przewartościowane (rosną za bardzo ponad wartość instrumentu bazowego) opłaca się otwierać krótką pozycję na rynku terminowym (po wysokiej cenie) i równocześnie długą na rynku kasowym (po niskiej cenie). W dniu wygaśnięcia ceny kontraktu i instrumentu bazowego praktycznie się zrównują i wtedy, zawierając odwrotne do przeprowadzonych wcześniej transakcje, realizuje się zysk wynikający z początkowej rozbieżności w wycenie. Analogicznie arbitraż przeprowadza się, gdy kontrakty są niedowartościowane, z tym że wtedy otwiera się długą pozycję na rynku terminowym i krótką na rynku kasowym. O arbitrażu na GPW można mówić z reguły wtedy, gdy do systemu notowań trafia jednocześnie zlecenie kupna lub sprzedaży wszystkich akcji z WIG20 (tzw. koszyki zleceń). Liczba akcji poszczególnych spółek jest proporcjonalna do ich udziału w indeksie.

W którą stronę tym razem?

Reklama
Reklama

W grudniu 2005 r., w dniu wygasania kontraktów, na rynku kasowym bezsprzecznie należało oczekiwać popytu ze strony arbitrażystów. Wtedy przez wcześniejsze trzy miesiące notowania przebiegały pod znakiem dużego niedowartościowania kontraktów - warto było je kupować i sprzedawać akcje. W dniu wygaśnięcia inwestorzy musieli je odkupić (tylko z tego tytułu popyt na akcje z WIG20 opiewał na blisko 100 mln zł). Dzięki temu w ostatniej godzinie notowań kurs indeksu wystrzelił do góry o ponad 1%. Teraz trudniej przewidzieć co zrobią arbitrażyści. Przez ostatnie trzy miesiące kontrakty były na przemian przewartościowane, niedowartościowane, przewartościowane i jeszcze raz niedowartościowane. Okazji do otwierania pozycji arbitrażowych, ale także do ich zamykania przed dniem wygaśnięcia, było więc wiele i trudno stwierdzić, które są utrzymywane do dziś. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak stwierdzić, że nie będą one mieć tak dużego wpływu na rynek, jak trzy miesiące temu. Wskazuje na to stosunkowo niewielka liczba otwartych pozycji na całym rynku.

Małe zainteresowanie

kontraktami na złotego

na CME

Od lipca 2004 roku na terminowej giełdzie Chicago Mercantile Exchange notowane są kontrakty futures na kurs złotego wyrażony w USD i w euro. Instrumenty te cieszą się umiarkowanym zainteresowaniem inwestorów. W 2005 r. średni miesięczny wolumen obrotów kontraktami na kurs PLN/USD wynosił 1,25 tys. sztuk, a na kurs PLN/EUR - 1,54 tys. sztuk. Rekord zainteresowania nimi przypadł na ostatnie miesiące zeszłego roku (we wrześniu wolumen obrotów kontraktami na PLN/EUR przekroczył 5 tys. sztuk). W całym 2005 r. inwestorzy zawarli 15 tys. kontraktów na kurs PLN/USD i 18,5 tys. na kurs PLN/EUR. Dla porównania wolumen obrotów notowanymi na CME kontraktami na kurs euro w dolarach wyniósł w 2005 r. aż 34,5 mln sztuk. Z drugiej jednak strony krajowa waluta wypada zdecydowanie lepiej niż czeska korona czy węgierski forint. Zeszłoroczne wolumeny na tych pochodnych to zaledwie kilkadziesiąt sztuk.

Więcej na GPW

Reklama
Reklama

Notowane na CME kontrakty na polską walutę pod względem wolumenu wyprzedzają także notowane na GPW kontrakty terminowe na kursy dolara i euro wyrażone w złotych (USD/PLN, EUR/PLN). Zeszłoroczny wolumen kontraktów na USD to 5 tys. sztuk, a na euro - 1,14 tys. Jeszcze bardziej zwiększa się dystans między kontraktami walutowymi notowanymi na GPW i CME, gdy weźmie się pod uwagę wartość obrotów. Pochodne z GPW opiewają na 10 tys. USD i euro. Ich obecna wartość to około 32,7 tys. zł (USD/PLN) i 39 tys. zł (EUR/PLN). Wartość kontraktów notowanych na CME to natomiast 500 tys. zł - są więc odpowiednio 15 i 13 razy "większe" niż kontrakty z parkietu warszawskiego.

Futures notowane na CME rozliczane są przez fizyczną dostawę waluty (na GPW rozliczenie jest pieniężne). Na amerykańskiej giełdzie notowane są także opcje na kurs złotego, ale w ich przypadku nie zawarto jeszcze żadnych transakcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama