Projekt ustawy o Urzędzie Nadzoru Finansowego, który ma przejąć obowiązki związane z nadzorem nad rynkiem kapitałowym od KPWiG oraz KNUiFE, a także od KNB i GINB, pojawił się w styczniu. Po serii krytycznych opinii nad projektem zapadła cisza - aż do ubiegłego tygodnia. Wówczas w reakcji na wykluczenie Cezarego Mecha, wiceministra finansów, z obrad Komisji Nadzoru Bankowego, premier zapowiedział szybki powrót do prac nad supernadzorem.
Co z procedurą?
O tym, że przyspieszenie było spore, świadczy fakt, że projekt nie przeszedł pełnej procedury uzgodnieniowej. Nie odbyła się do tej pory konferencja, gdzie wszystkie wnioski dotyczące możliwych zmian są omawiane przez zainteresowane strony i - jeśli jest taka możliwość - trafiają do projektu. Elementem wstrzymującym pracę miał być - według naszych informacji - brak opinii EBC w tej sprawie. Odpowiednia opinia pojawiła się dopiero pod koniec ubiegłego tygodnia.
Projekt nie przeszedł także przez Komitet Stały Rady Ministrów. Nie był nawet planowany (Komitet Stały obraduje w czwartki), podobnie jak jeszcze wczoraj późnym popołudniem nie było go w porządku obrad Rady Ministrów (ale może trafić do porządku obrad nawet po rozpoczęciu posiedzenia). W Ministerstwie Finansów także nie udało się uzyskać informacji, na jakim etapie są prace, ani jakie ewentualne zmiany mogą zostać wprowadzone do projektu. Przypomnijmy, że głównym zarzutem wobec pierwotnego kształtu ustawy było to, że przekazuje on cały nadzór w ręce jednej osoby, prezesa UNF.
Nadzór działa dobrze