Merck gotów jest zapłacić 77 euro za jedną akcję Scheringa, podczas gdy po silnym wzroście walory te wczoraj kosztowały już powyżej 85 euro. W piątek na zamknięciu kurs wynosił 66,86.
Wprawdzie Hubertus Erlen, prezes berlińskiego Scheringa, światowego lidera w produkcji pigułek antykoncepcyjnych, odrzucił ofertę konkurenta z Darmstadt, bo tam główną siedzibę ma Merck, ale zdaniem analityków rynku farmaceutycznego, połączenie obu firm miałoby sens. Schering i Merck są zbyt małymi spółkami, by skutecznie konkurować z silnymi rywalami, a dzięki fuzji ich łączne (farmaceutyki i chemikalia) przychody ze sprzedaży wyniosłyby 11,2 mld euro. Byłoby to więcej niż osiąga Bayer, producent aspiryny, w swoim "zdrowotnym" segmencie (9,5 mld euro), ale w rywalizacji wyłącznie na polu farmaceutycznym o 300 mln euro lepszy byłby Bayer.
Jednym z powodów gwałtownego wzrostu kursu akcji Scheringa są oczekiwania, że Merck podwyższy cenę albo do gry włączy się kolejna firma. Merck kupił już 9,66 milionów akcji konkurenta, a jego udział w kapitale Scheringa wynosi 4,98%. Transakcja przejęcia tego koncernu będzie finansowana przez Deutsche Bank, Bear Stearns International i Goldman Sachs Group. Miliard euro ma wyłożyć rodzina Merck, kontrolująca 73% akcji firmy z Darmstadt.
Przejęcie Scheringa przez Mercka byłoby największą transakcją na niemieckim rynku farmaceutycznym od 1998 r., kiedy doszło do fuzji Hoechsta z francuskim Rhone-Poulenc i powstał Aventis, później wchłonięty przez Sanofi-Synthelabo.
Niemiecki Merck nie ma związków z amerykańskim koncernem o takiej samej nazwie.