Pieniądze napływały nawet w ubiegłym tygodniu, kiedy indeksy poszczególnych giełd poniosły straty największe od kilkunastu miesięcy.
Główne powody, dla których chętnie kupowano akcje firm notowanych na giełdach państw rozwijających gospodarkę rynkową (do tego grona zaliczana jest też Polska), było tempo wzrostu oraz wysokie ceny surowców. Największym zainteresowaniem cieszą się Chiny, Indie, Brazylia i Rosja.
Firma analityczna Emerging Portfolio Fund Research, monitorująca prawie dziesięć tysięcy funduszy dysponujących aktywami w wysokości 5 bilionów dolarów, wyliczyła, że w tym roku (do 8 marca) napłynęło do nich prawie 30 mld USD.
Indeks Morgana Stanleya, obejmujący 26 giełd państw emerging markets, w tym roku zyskał 7,8 proc. i był lepszy od wskaźnika rynków dojrzałych, który wzrósł o 4,5 proc. W ostatnich pięciu latach rynki wschodzące wciąż są górą.
W tym roku można było zarobić na 22 młodych giełdach, a straty odnotowały tylko Egipt, Izrael, Korea Południowa i Tajwan.