- Umiemy odróżnić lobbing od zwykłej dyskusji. Analiza musi być prowadzona na dwóch poziomach: zdroworozsądkowym i ekonomicznym. Mam tu na myśli wskaźniki, a czterech dystrybutorów energii na 40 mln ludzi nie jest złym wskaźnikiem koncentracji rynku - powiedział wczoraj minister gospodarki Piotr Woźniak.
Krytykowane jest przede wszystkim planowane stworzenie czterech dużych spółek wytwarzających i dystrybuujących energię. W jednej, dominującej nad całym rynkiem, Skarb Państwa ma zachować większościowe udziały.
- Nie jesteśmy zadowoleni z konsolidacji w takim kształcie. Gdyby miało powstać kilka grup, to na zasadach rynkowych, a nie poprzez decyzje administracyjne - powiedział Przemysław Chojnowski, prezes Związku Pracodawców Prywatnych Energetyki.
Na inny problem związany z obecną propozycją konsolidacji zwrócił uwagę Harry Schur, prezes zarządu firmy Stoen. - Państwo stoi w konflikcie z zasadami wolnej konkurencji. Utrzymując większościowe udziały w spółkach, zatrudnia i zarabia. Z drugiej jednak strony jest ustawodawcą i reguluje rynek - stwierdził.
Na dodatek rynek energii elektrycznej w Polsce czekają też inne zmiany, wymuszone przez Unię Europejską. Od stycznia przyszłego roku nastąpi liberalizacja krajowego rynku. Oznacza to, że konsumenci będą mogli dowolnie wybierać, od kogo chcą kupować prąd. W lipcu 2007 r. wejdzie w życie 54. dyrektywa Parlamentu Europejskiego o wspólnym rynku, która umożliwi zagranicznym dystrybutorom energii oferowanie u nas swoich usług. Według ministra Woźniaka, tylko wprowadzenie programu do końca 2006 roku i to w jego obecnym kształcie pozwoli Polsce na terminowe przygotowanie się do tych zmian.