Drugi dzień z rzędu trwa dosyć silne odreagowanie ostatnich spadków. W jego ramach kontrakty terminowe na indeks WIG20 dotarły aż do średniej kroczącej z 15 sesji. Ta z kolei dopiero co przełamała od góry średnią z 45 sesji, do której marcowym kontraktom zabrakło zaledwie trzech punktów.
Obecnego ruchu nie można rozpatrywać jeszcze w innych kategoriach jak tylko korekty technicznej ostatniej wyprzedaży. Trzeba jednak obiektywnie zauważyć, że tak samo jak cena kontraktów łatwo spadła poniżej wsparcia na wysokości 2745 pkt., tak teraz również łatwo wróciła powyżej niego. Tym samym można powiedzieć, że kontrakty przebywały pod wsparciem zaledwie jeden dzień. To sprawia, że mam pewne wątpliwości co do samego faktu przełamania tej bariery popytowej i odwrócenia trendu na spadkowy. Szczególnie że nowego minimum na wykresie nie potwierdził dzienny Ultimate, który dobrze sprawdza się na tym rynku. Co więcej, średnia krocząca ze 100 sesji rośnie jeszcze na tyle dynamicznie, że dołki z ostatniego piątku i wtorku stały się kolejnym, po 2745 pkt., wsparciem. Idąc jeszcze dalej tym tokiem rozumowania, okaże się, że i tak ograniczony potencjał zniżki stał się jeszcze mniejszy. Inna sprawa, że póki cena nie powróci znów powyżej średniej z 15 sesji, nie ma mowy o utrzymywaniu "bezpiecznych" długich pozycji. Co najwyżej, będziemy się wówczas poruszać się w wąskim pasie między średnimi, do czasu wyraźnego przełamania którejś z nich i jednoznacznego określenia trendu.
Niestety, ostatniej wyprzedaży towarzyszyły umiarkowanie wysokie obroty, które nie wzrosły wyraźnie w trakcie odreagowania. Mając na uwadze bliski termin wygaśnięcia najbliższej serii i dodatnią około 10-punktową bazę, można założyć, że przynajmniej jutro czeka nas jeszcze wzrost.