Pierwsze Mistrzostwa Polski Inwestorów, organizowane przez PARKIET, zaczęły się 1 marca. Chętni mogą się rejestrować do końca miesiąca. Na starcie każdy zawodnik musi założyć rachunek w DI BRE Banku i wpłacić 10 tys. zł. Po 13 sesjach gry aktualnemu liderowi rankingu, inwestującemu m.in. w kontrakty, udało się podwoić kapitał. Najlepszy z graczy lokujących tylko w akcje zarobił w tym czasie blisko 20 proc.
- Osiągana przez graczy stopa zwrotu robi wrażenie - przyznaje Mariusz Adamiak, dyrektor Departamentu Zarządzania Aktywami w Pioneer Pekao Investments. Wtórują mu wszyscy ankietowani przez nas zarządzający. Jednak - ich zdaniem - prawdziwym osiągnięciem jest utrzymanie się w czołówce przez dłuższy okres. - Gracz, który inwestuje wszystkie pieniądze w jedną pozycję, wykorzystuje silne lewarowanie i obejmuje jednodniowe prowadzenie, może imponować. Jednak znacznie lepszy jest ten, kto będzie w stanie utrzymać się na szczycie przez trzy miesiące - mówi Maciej Wiśniewski, prezes Investors TFI. Do takich graczy można zaliczyć m.in. "Rumburaka", "Indianina" i "Pierwszego Spekulanta", którzy od początku mistrzostw nie opuszczają praktycznie listy TOP25. Bardzo dobre opinie zbierają również gracze inwestujący tylko w akcje. Wczorajszy lider ma po dwóch tygodniach 20,4 tys. zł (zysk wyniósł 104 proc.). Tymczasem WIG20 stracił od 1 marca 1,6 proc.
Gracze lepsi od funduszy?
Mimo pochwał zawodników, zarządzający unikają porównania z profesjonalistami zatrudnionymi np. w funduszach inwestycyjnych. - Nasza działalność ma charakter długoterminowy, a środki, którymi obracamy, są nieporównywalnie większe. Łatwiej jest podwoić 10 tys. niż 100 mln zł - mówi Tomasz Korab, wiceprezes Opera TFI. Fundusze mają też obowiązek dywersyfikacji portfeli inwestycyjnych, podczas gdy gracze mogą ulokować wszystkie środki w jeden instrument. Ponadto fundusze mają zapewnić klientom powtarzalność osiąganych stóp zwrotu. Tymczasem lista rankingowa mistrzostw jest bardzo zmienna. - Gdyby inwestorzy ze szczytu listy byli w stanie podwajać kapitał regularnie co dwa tygodnie, byliby miliarderami - zauważa T. Korab. - Dlatego mistrzostwa giełdowe, mimo osiąganych przez graczy rewelacyjnych wyników, są raczej zabawą, a nie realnym inwestowaniem - twierdzi M. Adamiak.
Zarządzający nie mają wątpliwości, że wygraną w Mistrzostwach mogą dać tylko kontrakty (zwycięzcy w grupie osób lokujących tylko w akcje otrzymają również bardzo atrakcyjne nagrody). - Gra trwa krótko. Nie ma więc sensu stronić od ryzyka ani przesadnie dywersyfikować portfel - stwierdza Ryszard Rusak, zarządzający funduszem akcji w Union Investment. Na nagrody liczyć mogą tylko osoby, które zajmą trzy pierwsze miejsca w ogólnej klasyfikacji, zwycięzca rankingu akcji oraz lider każdego miesiąca. Mistrz Polski odjedzie Jaguarem. - Na razie każdy ma szansę na wygraną. Także ci, którzy dopiero teraz dołączą do gry - twierdzi Łukasz Grzesło z DI BRE.