Pod koniec lutego MTiB ogłosiło otwarty konkurs. Czas na składanie dokumentów minął w ostatni piątek. Resort czekał jeszcze na aplikacje nadsyłane pocztą. Wkrótce wezwie kandydatów na przesłuchania.
Ministerstwo nie ujawnia, kto chce kierować GDDKiA. Pewne jest tylko, że dokumenty złożył Zbigniew Kotlarek, pełniący od grudnia 2005 r. obowiązki generalnego dyrektora. Branża zgodnie przyznaje, że to najpoważniejsza kandydatura. Z. Kotlarek był m.in. wiceprezesem Transprojektu w Gdańsku, a od 2002 r. - zastępcą szefa GDDKiA. - Merytoryczny, zawsze przygotowany - twierdzą osoby, które z nim pracowały.
Resort nie ujawnia nazwisk kandydatów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że o fotel generalnego dyrektora starają się osoby znakomicie znane drogowcom: Aleksander Bacciarelli, Janusz Fota i Andrzej Urbanik. Kierowali oni już Agencją Eksploatacji i Budowy Autostrad (Urbanik) czy bezpośrednią poprzedniczką GDDKiA - Generalną Dyrekcją Dróg Publicznych (Bacciarelli, Fota - ostatni był także szefem Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie).
Procedury konkursu przewidują, że każdy z nich miał złożyć, oprócz CV i referencji, specjalną pracę pisemną. Prezentować powinna autorskie koncepcje zarządzania polskimi drogami, "z uwzględnieniem priorytetów rządu Kazimierza Marcinkiewicza i postulatów wynikających z programu ?Tanie państwo?". W tym tygodniu resort przy udziale Urzędu Służby Cywilnej rozpocznie analizę tych dokumentów. - Wybór szefa GDDKiA zajmie nam jeszcze pewnie około półtora miesiąca - przyznał nam Piotr Stomma, wiceminister ds. drogownictwa.
Dopasowanie własnej wizji do rządowych planów nie było dla kandydatów łatwe. MTiB wciąż bowiem pracuje nad projektem kluczowej ustawy o realizacji obiektów liniowych w latach 2006-2013. To ona określi nowe prawa GDDKiA przy projektowaniu i zamawianiu inwestycji. Nie wiadomo także, jak dokładnie będą funkcjonować tzw. podmioty specjalnego przeznaczenia, które w przyszłości będą zarządzać polskimi autostradami.