Niektórzy analitycy są zdania, że sprzedaż mogła rosnąć nawet w dwucyfrowym tempie. Według Michała Dybuły z BNP Paribas, w lutym firmy handlowe miały obroty o 12 proc. większe niż rok wcześniej. - Decyduje o tym dobra sytuacja na rynku pracy. Mamy do czynienia z wysokim wzrostem płac, a także zatrudnienia. Druga sprawa to dość mocny "efekt bazy": przed rokiem sprzedaż detaliczna rosła w tempie 2,5 proc. - zauważył Dybuła.
Jego zdaniem, w kolejnych miesiącach będziemy mieli do czynienia z jeszcze większym przyspieszeniem sprzedaży detalicznej. - Stanie się tak za sprawą indeksacji emerytur i rent. To powinno dać dość silny efekt w skali całej gospodarki - powiedział specjalista BNP Paribas.
Dane na temat sprzedaży detalicznej GUS opublikuje w czwartek, razem z informacją o stopie bezrobocia. Resort pracy podawał już, że wyniosła ona w marcu 18 proc. (tyle samo było w lutym). Większość analityków nie spodziewa się, by ostateczne dane okazały się inne. Jacek Wiśniewski z Raiffeisen Bank Polska uważa jednak, że dane urzędu statystycznego mogą być lepsze od ministerialnych. - Z innych informacji wynika, że sytuacja na rynku pracy poprawia się, więc jest powód, by oficjalna stopa bezrobocia spadała. Warto dodać, że np. w lutym dane ministerstwa jednak różniły się o 0,1 pkt proc. od tego, co podał GUS - przypomniał J. Wiśniewski.
Również w czwartek NBP opublikuje szacunki dotyczące inflacji bazowej za luty. Analitycy najpilniej śledzą tzw. inflację netto - wskaźnik, który nie uwzględnia zmian cen paliw i żywności. Prognozy znacznie się różnią. Raiffeisen przewiduje, że inflacja netto wyniosła tylko 0,7 proc. Analitycy ABN Amro i Banku Millennium są zdania, że mogła utrzymać się na takim samym poziomie, jak w grudniu ub.r., czyli 1,1 proc. Powodem rozbieżności jest fakt, że GUS nie podał jeszcze szczegółowych informacji o wagach towarów i usług w koszyku, który służy do obliczania inflacji.
Prognozy wskaźników makroekonomicznych