Powiększenie mocy będzie kosztować Zetkamę ok. 30 mln zł. Za te pieniądze firma wybuduje nową fabrykę i kupi trzy maszyny produkcyjne. - W tym celu wykorzystamy część wpływów z emisji, wolną gotówkę oraz środki obrotowe. Będziemy też posiłkować się kredytem - twierdzi Leszek Jurasz, prezes Zetkamy. Dodał, że spółka rozpatruje kilka możliwości pożyczkowych. - Wielkość kredytu będzie wahać się w granicach 10-12 mln zł. Nie ma żadnych problemów z pożyczką. Możemy przebierać w ofertach.
Firma koncentruje się teraz na wyborze generalnego wykonawcy inwestycji. Zamierza wybudować fabrykę do końca br. W pierwszym kwartale 2007 r. mają być zainstalowane nowe maszyny.
Zetkama planuje, że do końca 2008 r. produkcja wzrośnie o 40 proc. w stosunku do wielkości z 2004 r., tak żeby wytwarzać 400 tys. sztuk armatury rocznie.
W tym roku chce zarobić 6,6 mln zł, przy 84 mln zł przychodów. - Nie widzę zagrożenia dla naszej tegorocznej prognozy - mówi L. Jurasz. Prezes podtrzymał wcześniejsze stanowisko, aby wypracowane zyski były kierowane na inwestycje. - Nie będziemy rekomendować w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat wypłaty dywidendy.
Zdaniem L. Jurasza, firma jest przygotowana do integracji polskich spółek sektora armatury przemysłowej. - Prowadzimy poważne rozmowy w sprawie przejęcia jednego podmiotu. Akwizycja nie jest jednak przesądzona. Wydaje mi się, że Zetkama jest firmą, która byłaby w stanie przeprowadzić konsolidację dla wzmocnienia pozycji branży armatury przemysłowej w Polsce. Za granicą tak właśnie powstawały wielkie koncerny - twierdzi L. Jurasz. Dodaje, że Zetkama definitywnie wycofała się z planów akwizycyjnych za granicą.