Popyt na absolwentów studiów MBA osiągnął w USA najwyższy poziom od czasów pęknięcia technologicznej bańki na Wall Street.
Według badań firmy rekrutacyjnej WetFeet, statystyczny kandydat do otrzymania tytułu Master of Business Administration wysyła dziś średnio 17 podań o pracę - o ponad połowę mniej niż w 2002 roku, kiedy musiał przygotować 39 swoich CV. Liczba poważnych ofert zatrudnienia wzrosła do dwóch na statystycznego kandydata. Badania przeprowadzono w lipcu 2005 roku na 1442 kandydatach do MBA w 30 szkołach biznesu.
Steve Pollack, szef WetFeet, nie ukrywa, że doradza klientom energiczniejsze poszukiwanie kandydatów, zanim zostaną przejęci przez konkurencję. Zdaniem Julie Morton, prodziekana ds. rekrutacji w szkole biznesu University of Chicago, także sami studenci nie widzą dziś powodu do paniki, jeśli zaraz po ukończeniu nie znajdą pracy.
Zwiększony popyt na absolwentów ma także swoje przełożenie na zarobki. Według WetFeet, w ubiegłym roku absolwent MBA mógł liczyć na 106,6 tys. USD rocznej pensji i pierwszej premii. W tym roku pensje mają jeszcze wzrosnąć, ale będą wciąż minimalnie niższe od 111,5 tys. USD, na jakie absolwenci mogli liczyć w 2000 roku, czyli w ostatnich miesiącach technologicznej hossy. Rok później załamała się koniunktura i doszło do zamachów terrorystycznych z 11 września, które spowodowały, że adeptom szkół biznesu trudno było znaleźć dobrą pierwszą pracę. Dziś aktywność firm rekrutacyjnych, poszukujących kandydatów już na uniwersyteckich kampusach, znacznie wzrosła. Oprócz tradycyjnych zajęć, takich jak praca w bankach inwestycyjnych, coraz popularniejszymi miejscami zatrudnienia dla absolwentów MBA są prywatne fundusze, fundusze hedgingowe i - ponownie - spółki technologiczne.
Nie znaczy to, że absolwenci mogą od razu pozwolić sobie na szastanie pieniędzmi zaraz po rozpoczęciu nowej pracy. Studia MBA kosztują, i to słono. Za dwuletni kurs na najbardziej prestiżowych uniwersytetach trzeba zapłacił nawet 150 tysięcy dolarów. Dla mniej uposażonych absolwentów oznacza to spłacanie pożyczek studenckich jeszcze przez długie lata.