Reklama

Mozolna zwyżka może się utrzymać

Roczne tempo wzrostu amerykańskiego indeksu S&P 500 nieznacznie przekracza 10 proc. Dwa lata temu sięgało 36 proc. Brak jednoznacznych sygnałów ożywienia gospodarki USA nie pozwala na przyspieszenie zwyżki na rynku akcji.

Publikacja: 25.03.2006 07:40

Z amerykańskiej gospodarki napływają wciąż sprzeczne informacje, nie pozwalające jednoznacznie stwierdzić, czy doszło do ożywienia gospodarczego, czy może wręcz przeciwnie - koniunktura słabnie. Inwestorzy otrzymali dawkę informacji świadczących o tym, że gospodarka jest silna, i jednocześnie przemawiających za kontynuacją podwyżek stóp procentowych przez Fed. Z ulgą przyjęto zwłaszcza dane z rynku nieruchomości, gdzie po czterech miesiącach spadku wreszcie odbiła się roczna dynamika sprzedaży domów (chociaż ciągle jest ujemna - w lutym wyniosła -0,3 proc.). Oczekiwania na dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej wzmogło także szybsze roczne tempo wzrostu cen produkcji (PPI), które w lutym podskoczyły do 1,7 proc. (przy czym chodzi tu o wskaźnik bazowy, tzn. po odjęciu cen żywności i energii).

Szum informacyjny

Jeśli jednak dogłębniej przyjrzeć się ostatnim danym, to okazuje się, że obraz gospodarki wcale nie jest tak jednoznaczny. Wspomniane dane z rynku nieruchomości to bardzo zmienny wskaźnik, który w ubiegłych latach podlegał silnym wahaniom. Z kolei jeśli chodzi o PPI, to, o ile wskaźnik bazowy wzrósł, to podstawowy roczny PPI spadł do 3,7 proc., czyli do średniego poziomu, na jakim utrzymuje się od ponad dwóch lat.

Najbardziej dobitnie o sprzecznych sygnałach świadczą różne kategorie wskaźników związanych z rynkiem pracy. Pozytywnie odczytano spadek do tegorocznego minimum (2,47 mln osób) 4-tygodniowej średniej ze wskaźnika continuing jobless claims (czyli liczby osób otrzymujących zasiłek dla bezrobotnych). Tymczasem 4-tygodniowa średnia z initial jobless claims (liczby osób, które dopiero złożyły wniosek o zasiłek) nie tylko nie spadła, ale rośnie nieprzerwanie od ponad miesiąca i przekroczyła 300 tys. osób.

Brak przełomu

Reklama
Reklama

w koniunkturze

Warto obserwować to, co dzieje się ze wskaźnikami koniunktury, które podlegają stabilnym trendom. Najważniejszy z nich to produkcja przemysłowa. W lutym jej roczny wzrost wyniósł 3,3 proc. To żadne osiągnięcie, biorąc pod uwagę fakt, że rok temu ten sam wskaźnik był bliski 4 proc. Brak ożywienia potwierdza indeks wskaźników wyprzedzających koniunktury LEI obliczany przez instytut Conference Board. Po obiecującym lutowym wzroście w tym miesiącu powrócił on do trendu bocznego. Wskaźnik ten budzi zazwyczaj mniej emocji niż inne bieżące dane, ale w ostatnich latach jego zmiany o kilka miesięcy poprzedzały punkty zwrotne w produkcji przemysłowej.

Jakie są wnioski z analizy tych wszystkich wskaźników? Gospodarka amerykańska od roku rozwija się praktycznie w takim samym, umiarkowanym tempie, które pozwala na równie umiarkowanie szybki wzrost kursów akcji. Na razie nic nie wskazuje na to, by hossa miała przyspieszyć. Natomiast zagrożeń nie brakuje. Spore emocje budzi wciąż odwrócona krzywa rentowności obligacji (dochodowość długoterminowych papierów jest niższa od rentowności obligacji krótkoterminowych), która w przeszłości trafnie zapowiadała recesję. O wadze problemu świadczy chociażby fakt, że właśnie odwróconej krzywej poświęcił całe swoje ostatnie wystąpienie (w ubiegły poniedziałek) szef Fedu Ben Bernanke, argumentując, że tym razem nie zapowiada ona spowolnienia gospodarczego.

Mogą być nowe szczyty

Ustanowione niedawno nowe szczyty indeksów za oceanem potwierdzają, że na amerykańskim rynku akcji w krótkim terminie utrzymuje się trend wzrostowy. W przypadku S&P 500 zagrożeniem dla tej tendencji byłby dopiero spadek o ponad 100 pkt. Wówczas przebita zostałaby linia trendu biegnąca od połowy 2003 r. Na razie nic jednak nie zapowiada aż tak pesymistycznego scenariusza. Można się natomiast spodziewać kontynuacji spokojnej, stopniowej zwyżki w tempie z ostatnich miesięcy. W długim terminie S&P 500 zmaga się z górnym ramieniem ponaddwuletniego klina zwyżkującego. Na początku tego miesiąca indeksowi udało się nawet naruszyć ten opór, ale zaraz potem realizacja zysków zepchnęła go z powrotem ku linii klina.Umiarkowane tempo wzrostu gospodarczego nie służy spółkom technologicznym. Zazwyczaj w okresach silnej hossy na całym rynku akcji, technologiczny Nasdaq Composite idzie w górę znacznie szybciej niż S&P 500. Tym razem nie tylko nie nadaje on rytmu szerokiemu rynkowi, ale zaczyna nawet pozostawać w tyle. Wykres siły relatywnej Nasdaqa względem S&P 500 stopniowo opada już od początku lutego. W przeciwieństwie do S&P 500, indeks spółek technologicznych nie zdołał pokonać styczniowego szczytu (2331 pkt). W nieco dłuższej perspektywie - bo już od połowy ub.r. - siła relatywna pozostaje natomiast w trendzie bocznym, co świadczy o tym, że oba rynki poruszają się praktycznie tak samo. Tak długiego okresu stagnacji siły relatywnej nie notowano jeszcze w trakcie obecnej hossy trwającej od połowy 2003 r. Prawdopodobnie świadczy to o nadchodzącym przełomie, chociaż samo w sobie nie pozwala prognozować kierunku, w którym ruszą indeksy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama