Frekwencja na zjeździe wyniosła 13 osób. Dlaczego była tak niska?
To wynik braku silnej identyfikacji maklerów i doradców ze ZMiD. Nie ma też tradycji uczestniczenia w zjeździe. W przyszłości będziemy chcieli, aby pojawiło się więcej nowych osób, które dopiero zdobyły licencję, jak i tych, które chcą aktywnie działać w związku.
Głównym problemem jest jednak określenie kierunku, w jakim maklerzy i doradcy - jako osoby z licencją - powinny podążać. Będę chciał przeprowadzić konsultacje z osobami pracującymi na rynku kapitałowym i ustalić, czego oni tak naprawdę oczekują od ZMiD. Jeżeli przedstawimy odpowiednią formę działalności dla maklerów i doradców, mamy szanse na lepszą identyfikację środowiska ze związkiem, co jest równie ważne, jak czynne uczestnictwo w życiu ZmiD.
Dziś identyfikacja środowiska ze Związkiem jest niewielka. Członkowie nie chcą płacić składek. Czy jest zatem sens, aby ZMiD dalej istniał?
Moim zdaniem tak. Maklerzy i doradcy tak naprawdę tego chcą. Oczywiście, jest wiele pytań dotyczących oczekiwań środowiska. Będę starał się je ustalić, a potem stworzyć podzespoły i grupy robocze do realizacji konkretnych zadań.