Mniejszościowi udziałowcy ZEG źle oceniają pracę zarządu. - Spółka nie próbuje dynamizować rozwoju. Ma stabilne wyniki, ale nie stara się ich poprawić. Zarząd być może nie przykłada wagi do kosztów i nie skupia się na najbardziej dochodowych gałęziach działalności - mówi Piotr Cieślak, analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Do SII zgłaszają się od kilku miesięcy właściciele papierów ZEG. Jeśli zbiorą się osoby, które łącznie dysponują 10 proc. kapitału zakładowego, zgłoszą wniosek o zwołanie walnego zgromadzenia. Żeby wprowadzić swojego członka do rady nadzorczej, potrzebna będzie grupa z ponad 20-proc. udziałem.
Przedwczesne walne
- Akcjonariusze chcą się porozumieć z zarządem i wpłynąć na zwiększenie efektywności spółki - mówi Piotr Cieślak. Jak się dowiedzieliśmy, zarząd jest gotowy rozmawiać, ale w ramach określonych prawem obowiązków, czyli na walnym zgromadzeniu zapowiedzianym na maj. Zwoływanie nadzwyczajnego zgromadzenia przed majowym WZA uznaje za "dyskusyjne i merytorycznie nieuzasadnione".
Drobni akcjonariusze uważają, że firma jest niedowartościowana. Kurs akcji z 13,6 zł w dniu debiutu (1998 r.) wzrósł do 19,2 zł na wczorajszej sesji. - Początkowa cena utrzymywała się bardzo krótko. Szybko spadała i był moment, że akcje ZEG kosztowały nawet około 3 zł - mówi Andrzej Bywalec, prezes ZEG. Piotr Cieślak tłumaczy, że tak niski kurs był spowodowany dekoniunkturą na rynku i brakiem płynności akcji na dwóch fixingach. Dodaje, że aktualne wskaźniki: C/WK i C/Z sugerują wycenę ZEG ze sporym dyskontem. Spółka osiąga parametry dużo niższe niż średnia w sektorze elektromaszynowym.
Wyniki poprawią się