Wczorajsza sesja rozwiewa wątpliwości odnośnie kierunku trendu na wykresie EUR/PLN. Kurs wspólnej waluty przekraczał chwilami 3,94 zł i był najwyższy od listopada zeszłego roku. To oznacza, że zmiana trendu średnioterminowego na wzrostowy została przypieczętowana. Otwiera do drogę do osiągnięcia granicy 4 zł za euro.

Warto zwrócić uwagę, że zachowujące się ostatnio dość jednorodnie rynki wschodzące tym razem podzieliły się. Zyskał na wartości mocno wyprzedawany na początku marca forint, praktycznie nie osłabiła się czeska korona. Z drugiej strony mocno ucierpiała turecka lira. Razem ze złotym (i forintem) znajduje się w gronie negatywnie postrzeganych walut. Pojawiające się na rynku opinie, że jedną z przyczyn odwrotu od złotego jest brak obniżki stóp procentowych, która napędziłaby zwyżkę na rynku obligacji, każe zastanowić się, czy osłabienie krajowej waluty nie będzie trwalsze. Z RPP dobiegają głosy (Dariusz Filar), że w swoich decyzjach Rada brać będzie pod uwagę spadającą atrakcyjność polskich obligacji w odniesieniu do papierów amerykańskich. To zmniejsza prawdopodobieństwo kolejnych obniżek stóp.