Reklama

Forint coraz słabszy

Forint spadł do poziomu najniższego od dwóch i pół roku wobec euro. Rynek ma obawy, czy zwycięzcy niedzielnych wyborów parlamentarnych będą skłonni do budżetowych oszczędności.

Publikacja: 07.04.2006 08:37

Nie tylko złoty osłabia się z powodów politycznych. Węgierski forint traci, ponieważ wybory są tuż-tuż, a żadna z dwóch wiodących partii nie daje nadziei na szybką naprawę finansów państwa. W niedzielę bój o zwycięstwo stoczą rządzący socjaliści i prawicowy opozycyjny Fidesz. Przedwyborcze sondaże nie wyłoniły faworyta. Każda z partii ma ok. 40 proc. poparcia.

Wczoraj za euro płacono już 268,1 forintów. W porównaniu ze środą waluta straciła prawie 0,5 proc., a od początku stycznia - już 6,2 proc. Zdaniem analityków, przełamanie bariery 270 forintów jest kwestią czasu.

Z ankiety przeprowadzonej wśród ekonomistów przez agencję Bloomberga wynika, że w tym roku węgierski deficyt budżetowy będzie stanowić 6,7 proc. produktu krajowego. To znacznie więcej od prognozowanych przez rząd 4,7 proc. i zeszłorocznych 6,1 proc. Żeby Węgry mogły przyjąć euro w planowanym 2010 r., do 2008 r. deficyt powinien spaść poniżej 3 proc. PKB.

Zdaniem Jana Cermaka, ekonomisty zajmującego się Europą Środkowowschodnią w praskim oddziale KBC, celom postawionym przez rząd w Budapeszcie brakuje wiarygodności. - Nie wierzę, by którakolwiek partia polityczna na Węgrzech była w stanie aż tak bardzo ściąć deficyt w mniej niż dwa lata - uważa Cermak.

Ekonomiści wskazują, że okres po wyborach przyniesie raczej powiększenie dziury w budżecie. Partie najprawdopodobniej będą chciały wypełnić chociaż część z przedwyborczych obietnic. Socjaliści, z premierem Ferencem Gyurcsanym na czele, obiecali wydać 10 mld forintów, czyli ponad 40 mld USD, na budowę szkół, szpitali i rozbudowę systemu drogowego w ciągu najbliższych 10 lat. Kierowany przez Viktora Orbana (premier z lat 1998-2002) Fidesz chce ciąć składki socjalne i równocześnie podnosić emerytury.

Reklama
Reklama

Dalszemu słabnięciu waluty może zapobiec podniesienie stóp procentowych, o którym szef banku centralnego Zsigmond Jarai mówi coraz częściej. Według ekonomistów grupy Calyon, podwyżki stóp będą nieuniknione. Na koniec roku główna stopa ma wynieść 7,25 proc. Nawet teraz, gdy znajduje się na poziomie 6 proc., jest najwyższa w Unii Europejskiej.

Bloomberg, portfolio.hu

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama