W najbliższych dniach powinno się wyjaśnić, czy WIG20 pozostanie w przedłużającej się konsolidacji, czy może uda mu się wreszcie przebić opór i ustanowić nowy tegoroczny szczyt. Nietrudno znaleźć argumenty za każdym z tych scenariuszy. Za zwyżką przemawia przede wszystkim korzystna sytuacja na szerokim rynku - pozostałe indeksy biją rekordy. Nieźle wyglądają też notowania na giełdach zagranicznych.
Z drugiej strony zawsze można mieć obawy, czy próba ataku na opór nie przypadnie na moment, kiedy "wypali" się potencjał wzrostowy na całym rynku lub za granicą. Bez względu na to, na rzecz pozostania w trendzie bocznym trwającym od stycznia przemawiają przede wszystkim względy techniczne. Szczególnie uwagę zwraca wykupienie sygnalizowane przez oscylator stochastyczny. Od czasu rozpoczęcia konsolidacji jego wskazania są niemal bezbłędne. Od połowy stycznia wskaźnik ten znalazł się do tej pory w strefie wykupienia trzy razy. Za każdym razem po tym fakcie zwyżka trwała maksymalnie kilka sesji, przy czym nie były to sesje zdecydowanego ataku kupujących. Później zaczynał się odwrót WIG20. Od wtorku oscylator znajduje się w strefie wykupienia, a indeks jest bardzo blisko kluczowego oporu wynikającego z lutowego maksimum - 2956 pkt. To bardzo mocny argument za tym, by WIG20 pozostał jeszcze w konsolidacji. Jeżeli indeks mocno odbije się od oporu, będzie to zapowiadać spadek nawet do dolnego ograniczenia trendu bocznego, czyli do 2728 pkt (marcowy dołek).
Wnioski te potwierdza analiza notowań KGHM - spółki, która ma kluczowy wpływ na zwyżkę indeksu na ostatnich sesjach. Można mieć wątpliwości co do trwałości ruchu wzrostowego w przypadku miedziowego koncernu. Ogromne wahania MACD i jego histogramu od początku tego roku wskazują, że mamy do czynienia z bardzo nerwowymi reakcjami graczy. Histogram MACD w krótkim czasie przebył drogę od skrajnego wyprzedania do skrajnego wykupienia. Podobną sytuację można było zaobserwować w końcu ub.r. w przypadku węgierskiego BUX-a. Tam skrajne wahania histogramu zapowiadały nie trwałą zwyżkę, ale stagnację notowań.