Rentowność 10-letnich obligacji wzrosła w piątek do najwyższego poziomu od czerwca 2002 r. w oczekiwaniu na to, że Fed będzie kontynuował podnoszenie stóp procentowych rozpoczęte w czerwcu 2004 r. Amerykańscy pracodawcy zwiększyli w marcu zatrudnienie o 211 tys. osób - poinformował w piątek Departament Pracy. Był to wynik lepszy od prognozowanych przez analityków 190 tys. W sumie od początku roku utworzono w USA 590 tys. miejsc pracy i był to pod tym względem najlepszy pierwszy kwartał od 2000 r. Stopa bezrobocia spadła w USA do 4,7 proc., z 4,8 proc. w lutym.
Dzień wcześniej Departament Pracy informował o najniższym od pięciu lat poziomie wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Tak wyraźna poprawa na amerykańskim rynku pracy zwiększa ryzyko inflacji. A jest ono i tak duże na skutek nieustannie rosnących cen surowców. Złoto, zazwyczaj traktowane jako zabezpieczenie przed inflacją, pierwszy raz od 25 lat zdrożało do poziomu ponad 600 USD za uncję. W rezultacie na rynku kontraktów terminowych nie ma już wątpliwości co do tego, że Fed na najbliższym posiedzeniu 10 maja podniesie podstawową stopę do 5 proc. Szanse na podwyżkę stopy do 5,25 proc. w czerwcu wzrosły teraz do 36 proc. z zera na początku ubiegłego tygodnia.
Im wyższe będą stopy w USA, tym wyraźniejszy może być odpływ kapitałów z innych rynków, zwłaszcza wschodzących, uważanych za bardziej ryzykowne. - Jest znacząca korelacja między tym, co dzieje się ze stopami w USA i sytuacją na naszym rynku. Nasze wewnętrzne uwarunkowania równoważą się, bo sytuacja makroekonomiczna, bezinflacyjny wzrost PKB są korzystne, a niepokój polityczny - niekorzystny. W tej sytuacji wzrost stóp procentowych na świecie dla naszego rynku jest zagrożeniem - wskazuje Ryszard Trepczyński, dyrektor zespołu papierów dłużnych Pioneer Pekao Investment Management. - Skutkuje on zmniejszeniem zainteresowania naszymi obligacjami. Spada ich atrakcyjność, bo podwyżki stóp w USA niwelują premię za ryzyko. Dotyczy to zresztą nie tylko Polski, ale wszystkich rynków wschodzących - dodaje.