Po dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy, wskazujących na możliwość dalszego zacieśniania polityki pieniężnej za Atlantykiem, rentowność amerykańskich obligacji znalazła się na poziomie najwyższym od trzech lat. Z jednej strony dług jest coraz lepszą alternatywą dla znacznie bardziej ryzykownych inwestycji w akcje. Z drugiej - wyższe koszty kredytu mogą utrudnić spółkom dalsze poprawianie wyników finansowych.

Nie dziwi więc piątkowy spadek amerykańskich indeksów akcji. Spadkom przewodziły spółki użyteczności publicznej. Ich walory są trzymane głównie ze względu na dywidendę, a jej stopa jest teraz mniej atrakcyjna niż rentowność obligacji. Indeks tych firm tracił na początku sesji aż 0,9 proc. Wyprzedawano akcje m.in. spółki Consolidated Edison, zaopatrującej w gaz i elektryczność Nowy Jork.

Spośród innych spółek wyprzedawano m.in. papiery farmaceutycznego Mercka (-1 proc.), któremu grożą procesy związane z używaniem leku Fosamax przeciwko osteoporozie. O ponad 5 proc. traciły akcje firmy Research In Motion, produkującej telefony komórkowe BlackBerry. Podała ona gorszą od oczekiwań prognozę wyników za pierwszy kwartał.

W Europie chętnie kupowano akcje spółek naftowych. Papiery BP zdrożały o blisko 2 proc., a francuskiego Totala prawie o 3 proc. To efekt pozytywnej rekomendacji analityków banku UBS, który zalecił przeważać akcje z tego sektora w portfelach. Wcześniej zalecenie było neutralne. Zmiana wynika z tego, że zdaniem UBS, ceny ropy przynajmniej do 2007 r. utrzymają się powyżej poziomu 60 USD za baryłkę. Wysokie notowania surowca powinny pomóc koncernom w poprawianiu wyników finansowych.

Szeroki europejski rynek akcji wskutek doniesień zza Atlantyku znalazł się jednak w odwrocie. Najwięcej, 1,3 proc., stracił niemiecki DAX. Francuski CAC osłabił się o 0,9 proc., a brytyjski FT-SE 100 o 0,3 proc. Na Wall Street do 22.00 Dow Jones spadł o 0,85 proc., a technologiczny Nasdaq Composite o 0,94 proc.