W marcu konsumenci płacili za towary i usługi średnio o 0,1 proc. mniej niż przed miesiącem. W efekcie roczna inflacja spadła do 0,4 proc., z 0,7 proc. w lutym. Dane zaskoczyły analityków. Tak niskiej inflacji nikt na rynku się nie spodziewał (o możliwości spadku inflacji do 0,4-0,5 proc. mówiło jedynie Ministerstwo Finansów). Średnia prognoz ekonomistów bankowych była na poziomie 0,6 proc.
Roczna inflacja w marcu była najniższa od maja 2003 r. Ze wskaźnikiem niższym niż obecnie mieliśmy do czynienia tylko raz - w kwietniu 2003 r., kiedy w skali roku ceny wzrosły o 0,3 proc.
Zdaniem Bartosza Pawłowskiego, ekonomisty ING Banku Śląskiego, w tej chwili szanse na to, by w końcu roku inflacja zbliżyła się choćby do dolnej granicy celu Rady Polityki Pieniężnej (czyli do 1,5 proc.), są bardzo niewielkie. O braku presji na wzrost cen świadczy np. to, że w kategorii "odzież i obuwie" mamy do czynienia ze spadkiem cen niemal o 7 proc. w skali roku. Analitycy ING szacują, że spadła (z 0,8 do 0,7 proc.) również inflacja netto - wskaźnik, który nie uwzględnia zmian cen żywności i paliw.
Ostatnie komentarze członków RPP, które ukazywały się przed danymi o inflacji, wskazywały, że obniżki stóp procentowych są mało prawdopodobne. Niska inflacja może skłonić RPP do cięcia stóp. Rynek nie zareagował jednak nadmiernym entuzjazmem na opublikowane w piątek po południu informacje GUS. Dlaczego? Tuż przed przerwą świąteczną aktywność inwestorów była znikoma.
Podaż pieniądza zwolniła