Podczas piątkowych sesji cena baryłki ropy Brent w kontraktach terminowych osiągnęła kolejne historyczne maksimum - 74,79 dolara. Fala realizacji zysków przez część inwestorów spowodowała dziś jednak zniżkę kursu surowca - o godzinie 12.06 za baryłkę płacono już 73,94 dolara. Saudyjski minister do spraw ropy, Ali al-Naimi, powiedział dziś, że OPEC, kartel skupiający eksporterów ropy naftowej, nie jest w stanie doprowadzić do obniżki cen, ponieważ za jej wzrosty odpowiedzialne są obecnie czynniki geopolityczne. "Nie możemy zrobić nic w celu uspokojenia napięcia, a dopóki to napięcie nie opadnie, dopóty ceny (ropy) będą wysokie" - powiedział Ali al-Naimi reporterom.

Niestabilna sytuacja wokół Iranu oraz Nigerii, dwóch znaczących eksporterów ropy, doprowadziła do ponad 20-procentowego wzrostu ceny baryłki surowca od początku tego roku. Minister spraw zagranicznych Iranu zapowiedział tymczasem w niedzielę, że decyzja o rozpoczęciu przez Teheran procesu wzbogacania uranu jest nieodwracalna i nie zmienią jej groźby nałożenia na kraj sankcji bądź też rozpoczęcia przeciwko niemu akcji zbrojnej. Kraje Zachodu obawiają się, że pod pretekstem badań nad energią atomową, Iran próbuje wejść w posiadanie broni nuklearnej. Dalsza eskalacja konfliktu mogłaby, zdaniem analityków, doprowadzić do ograniczenia dostaw irańskiej ropy i spowodować znaczący wzrost jej ceny.

Rynek z uwagą śledzi również rozwój wydarzeń w Nigerii, będącej największym afrykańskim eksporterem ropy. W wyniku postępujących od wielu tygodni akcji sabotażowych rebeliantów nigeryjskich przeciwko tamtejszym obiektom naftowym, produkcja ropy w Nigerii jest dziś o 550.000 baryłek dziennie mniejsza niż w lutym tego roku. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom, nigeryjski minister do spraw ropy, Edmund Daukoru, przyznał ostatnio, że nie potrafi określić momentu wznowienia produkcji surowca na wcześniejszym poziomie.

((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagował: Tomasz Krzyżanowski; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))