- Nie przewidujemy w najbliższych latach poważniejszych zakłóceń przy utrzymywaniu finansów publicznych w ryzach - mówiła wicepremier biznesmenom na corocznej konferencji Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej. Poinformowała, że wzrost gospodarczy w I kwartale tego roku wyniósł 5,2 proc. Uznała, że w tym roku PKB rosnąć będzie szybciej, niż prognozowane wcześniej przez rząd tempo 4,3 proc. - Liczymy na około 5 proc. wzrostu w całym roku - stwierdziła.
O euro w 2009 roku
Z. Gilowska zapowiedziała, że rząd w 2009 r. rozpocznie rozmowy z Unią Europejską na temat przyjęcia euro. - Do tego czasu spełnimy kryteria paktu stabilności i wzrostu - przyznała. Aby było to możliwe, deficyt budżetu, po uwzględnieniu kosztów reformy emerytalnej, nie może przekroczyć 3 proc. PKB. Niedawno Ministerstwo Finansów prognozowało deficyt w 2008 r. na poziomie 3,9 proc PKB. Skąd więc optymizm? Szybszy wzrost gospodarczy ułatwia prowadzenie polityki fiskalnej. Ale to nie wszystko. Z Brukseli napłynęły wczoraj dobre dane o wykonaniu budżetu za 2005 r. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 2,5 proc. PKB. Wcześniejsze szacunki wskazywały na 2,9 proc. Dług publiczny wyniósł 42,5 proc. PKB.
S&P psuje humory
Humor inwestorom popsuła jednak wczorajsza decyzja agencji ratingowej Standard&Poor?s. S&P obniżył perspektywę ratingu dla Polski z "pozytywnej" do "stabilnej". W komentarzu agencja podkreśliła "przedłużający się okres politycznej niepewności" i "pogarszające się perspektywy przystąpienia do strefy euro". Sam rating Polski w walucie obcej pozostał na poziomie "BBB+". Na tę informację rynki walutowe szybko zareagowały korektą kursu złotego z 3,858 do 3,871 za euro. - Wyprzedaż trwała krótko. Warto jednak pamiętać, że decyzja S&P oznacza, że agencja nie oczekuje w tym momencie zmian w Polsce na lepsze. Dla inwestorów to sygnał: zastanówcie się, zanim kupicie polskie papiery - tłumaczy Ryszard Petru, główny ekonomista BPH.