Reklama

Menedżment Hogi pomógł domknąć wezwanie

Przewodniczący i wiceprzewodniczący rady nadzorczej Hogi pozbyli się wszystkich akcji w wezwaniu ogłoszonym przez Wojciecha Wajdę. Tylko dzięki takiej decyzji wezwanie doszło do skutku.

Publikacja: 26.04.2006 07:44

W zakończonym kilka dni temu wezwaniu do sprzedaży akcji Hogi Wojciech Wajda (wzywający) chciał kupić co najmniej 15 proc. papierów giełdowej spółki (601 tys. sztuk). Do tej pory posiadał bezpośrednio i pośrednio (przez firmę Wasko, której jest prezesem i właścicielem) 51 proc. walorów Hogi. Oferował 5 zł za papier. Kurs giełdowy przez cały okres wezwania przekraczał 6 zł. Mimo to wezwanie doszło do skutku. W. Wajda, jak podano kilka dni temu, kupił 604,3 tys. akcji Hogi i przekroczył próg 66 proc. walorów.

Pomocna dłoń

Okazało się, że sukces wezwania był możliwy tylko dzięki temu, że swoich akcji pozbyła się kadra zarządzająca i nadzorująca Hogę. Papiery sprzedał m.in. Rafał Stefanowski, wiceprezes Hogi (5 tys. sztuk), Tadeusz Burzec, wiceprzewodniczący rady nadzorczej (70 tys.) i Tomasz Kosobucki, kierujący RN (95 tys.). Ostatni z wymienionych jest równocześnie członkiem zarządu Wasko i odpowiada za przygotowywany proces łączenia tej spółki z Hogą. Operacja ma zostać sfinalizowana w III kw. Łącznie, trzy osoby z menedżmentu giełdowej firmy sprzedały w wezwaniu 170 tys. akcji, czyli ok. 28 proc. wszystkich, które kupił W. Wajda. Nie posiadają już papierów Hogi.

Strategiczne decyzje

- Gdyby wezwanie nie powiodło się, planowana fuzja Hogi i Wasko, jak wynikało z deklaracji Wojciecha Wajdy, mogłaby nie dojść do skutku. Sprzedając akcje umożliwiliśmy dalszy rozwój obu spółek - tłumaczył T. Kosobucki. Przyznał, że zarówno on, jak i dwie pozostałe osoby podjęły decyzje o pozbyciu się papierów w ostatniej chwili, kiedy było wiadomo, że powodzenie wezwania stoi pod znakiem zapytania.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem, sprzedaż akcji, po cenie o ponad 20 proc. niższej niż kurs giełdowy, nie musi wcale oznaczać dla niego strat finansowych. - Liczę na to, że decyzja, którą podjąłem, w długim horyzoncie okaże się dla mnie słuszna - stwierdził. Na razie, odpowiadając na wezwanie, zamiast sprzedając akcje Hogi na parkiecie, "zrezygnował" z ponad 95 tys. zł przychodu. W przypadku T. Burzca było to 70 tys. zł, a R. Stefanowskiego - 5 tys. zł.

Komentarz

Wyrównanie strat

Nasz rozmówca nie chciał wypowiadać się na temat, w jaki sposób przyszły, szybki rozwój połączonych spółek

wyrówna mu utracone obecnie dochody.

Nie posiadając akcji

Reklama
Reklama

nie będzie beneficjentem wzrostu kursu.

Cały czas pozostaje

jednak pracownikiem

Wasko, podobnie jak

R. Stefanowski.

W gorszej sytuacji jest T. Burzec, który

Reklama
Reklama

zapewne po sprzedaży wszystkich akcji Hogi straci mandat

do zasiadania w radzie

nadzorczej. Nie będzie mógł zatem liczyć

na nowe akcje

Wasko/Hogi, które

Reklama
Reklama

w przyszłości mogą

zostać wyemitowane

w ramach programu

motywacyjnego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama