W zakończonym kilka dni temu wezwaniu do sprzedaży akcji Hogi Wojciech Wajda (wzywający) chciał kupić co najmniej 15 proc. papierów giełdowej spółki (601 tys. sztuk). Do tej pory posiadał bezpośrednio i pośrednio (przez firmę Wasko, której jest prezesem i właścicielem) 51 proc. walorów Hogi. Oferował 5 zł za papier. Kurs giełdowy przez cały okres wezwania przekraczał 6 zł. Mimo to wezwanie doszło do skutku. W. Wajda, jak podano kilka dni temu, kupił 604,3 tys. akcji Hogi i przekroczył próg 66 proc. walorów.
Pomocna dłoń
Okazało się, że sukces wezwania był możliwy tylko dzięki temu, że swoich akcji pozbyła się kadra zarządzająca i nadzorująca Hogę. Papiery sprzedał m.in. Rafał Stefanowski, wiceprezes Hogi (5 tys. sztuk), Tadeusz Burzec, wiceprzewodniczący rady nadzorczej (70 tys.) i Tomasz Kosobucki, kierujący RN (95 tys.). Ostatni z wymienionych jest równocześnie członkiem zarządu Wasko i odpowiada za przygotowywany proces łączenia tej spółki z Hogą. Operacja ma zostać sfinalizowana w III kw. Łącznie, trzy osoby z menedżmentu giełdowej firmy sprzedały w wezwaniu 170 tys. akcji, czyli ok. 28 proc. wszystkich, które kupił W. Wajda. Nie posiadają już papierów Hogi.
Strategiczne decyzje
- Gdyby wezwanie nie powiodło się, planowana fuzja Hogi i Wasko, jak wynikało z deklaracji Wojciecha Wajdy, mogłaby nie dojść do skutku. Sprzedając akcje umożliwiliśmy dalszy rozwój obu spółek - tłumaczył T. Kosobucki. Przyznał, że zarówno on, jak i dwie pozostałe osoby podjęły decyzje o pozbyciu się papierów w ostatniej chwili, kiedy było wiadomo, że powodzenie wezwania stoi pod znakiem zapytania.