Na czysto Tesco, z powodu skali działania zwanej "King Kongiem z głównej ulicy", zarobiło 1,57 mld funtów, wobec 1,34 mld funtów rok wcześniej. Przychody ze sprzedaży po odjęciu VAT wzrosły o 17 proc., do 39,5 miliarda funtów.
Spółka poinformowała, że w ciągu pięciu lat ze sprzedaży i leasingu zwrotnego nieruchomości chce uzyskać 5 mld funtów. Pieniądze zostaną przeznaczone na sfinansowanie rozwoju i wykup własnych akcji (co najmniej 1,5 mld funtów).
Rynek krajowy słabnie, bo konsumenci są coraz bardziej ostrożni, a konkurencja zaostrza się. Sieć Sainsbury dzięki agresywnej redukcji cen prawdopodobnie zdystansowała już sklepy Asda, należące do amerykańskiego Wal-Marta, i jest druga.
Tesco mimo "roku obfitującego w wyzwania", jak to określił dyrektor generalny Terry Leahy, zwiększyło sprzedaż na rodzimym rynku o 10,7 proc., do 32,7 mld funtów. Stawia na ekspansję zagraniczną. Rozwija się głównie w Europie i na Dalekim Wschodzie. Na Tajwanie jednak Anglikom nie wyszło i postanowili się wycofać, a w ramach transakcji zamiany tamtejsze aktywa Tesco przejmuje francuski Carrefour. Trudny jest też rynek chiński i w Indiach.
Sprzedaż za granicą wzrosła o 23 proc. W tym roku poza Wielką Brytanią Tesco zamierza stworzyć 20 tysięcy miejsc pracy. W Polsce sprzedaż wyniosła 5,348 mld zł, o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. W najbliższym roku Brytyjczycy otworzą u nas prawie 50 sklepów, gdzie będą 3 tysiące miejsc pracy. Przygotowują ofensywę na rynku amerykańskim.