Wczoraj nie było zbyt wielu argumentów pomagających bykom w utrzymaniu wzrostu. Zaczynaliśmy notowania w sytuacji gdy rynek surowcowy słabł (srebro, ropa), a w najlepszym razie utrzymywał poziom z poprzedniego dnia (miedź). Nie można było zapomnieć, że w USA stopy procentowe nadal są wysoko, a na RPP tym razem liczyć nie możemy. Mogło to się skończyć znacznym pogłębieniem korekty, ale się nie skończyło.

Notowania w czasie sesji były bardzo spokojne, choć obrót mógłby na to nie wskazywać. Wprawdzie jest on mniejszy od obrotu wygenerowanego w czasie wzrostów, ale jego wartość wskazuje, że podaż jest dość aktywna, przy czym spotyka równie aktywny popyt. W efekcie mamy trend boczny. Należy to odebrać jako zapowiedź, że trend jeszcze się nie skończył, a nowe rekordy są tylko kwestią czasu. Jakiego czasu? Tu jest kilka opcji. Być może do wzrostu wrócimy dość szybko, a to będzie oznaką, że rynek jest coraz bardziej optymistyczny (co pokazała kurcząca się baza) i hossa skończy się dość szybko. Druga ewentualność to pogłębienie korekty, a nowe rekordy pojawiłyby się dopiero za parę dni.

Kiedy korekta będzie już dla rynku niebezpieczna? Korzystając z narządzi analizy technicznej można stwierdzić, że obecnie dość ważnym poziomem wsparcia są okolice ostatniej luki hossy na wykresie indeksu, czyli 3050 pkt. Podobną wartość można wyznaczyć na wykresie kontraktów, gdzie miała miejsca niewielka konsolidacja. To są poziomy istotne w krótkim terminie. Dla graczy średnioterminowych na razie nie ma nic nowego poza wspomnianym już kanałem. Jest to odległy poziom, ale na razie nie ma lepszego. Trzeba poczekać, aż rynek wykreśli kształty, na których będzie można oprzeć zlecenia sprzedaży. Nie jest to kwestia dni, zatem trzeba się uzbroić w cierpliwość.