Środowa sesja zapowiadała się ciekawie dla posiadaczy długich pozycji za sprawą wysokiej ceny zamknięcia na rynku miedzi. Można było oczekiwać, że rynek zacznie notowania od wzrostu cen, co było antycypacją dobrej postawy KGH. Faktycznie początek był dobry, a 30 minut później akcje KGH notowały zwyżkę. Nasz rynek to jednak nie tylko KGH i wczoraj sobie o tym przypomniano. Przed sesją TPS opublikowała wyniki grupy kapitałowej za I kw. 2006 r. Okazało się, że przychody wprawdzie wzrosły bardziej, niż oczekiwano, ale nie był to przychód produktywny. Wielkość zysku netto okazała się niższa od prognoz. TPS, i tak jedna z najsłabszych spółek w indeksie, stała się prawdziwym balastem i skutecznie niwelowała pozytywny wpływ KGH.
Gdy zaczęły słabnąć banki, sprawa wydawała się już przesądzona. Przez dłuższy czas udawało się podtrzymać indeks nad poziomem wtorkowego zamknięcia, ale tuż po 14.00 podaż przeważyła, co przełożyło się na szybki spadek. Gdy ceny spadały, spadała także LOP, co mogło świadczyć o tym, że mamy do czynienia jedynie z kolejną korektą. Kolejną korektą w ostatnich dniach, której wielkość nie była duża, a tym samym potwierdzającą, że popyt cały czas trzyma rękę na pulsie.
Minimum zostało osiągnięte na poziomie 3179 pkt. Nie jest to może poziom szczególnie istotny, ale też nie jest zupełnie bez znaczenia. W okolicy 3180 mamy lokalny szczyt z piątku oraz lokalny dołek z wtorku. Wczoraj udało się ten poziom utrzymać. Jak już wspomniałem, nie jest to jakieś szczególne wsparcie i jego przełamanie mogłoby skutkować ruchami u graczy o bardzo krótkim horyzoncie inwestycyjnym. Dla graczy spokojniejszych nadal ważniejsza jest mała konsolidacja z 18-19 kwietnia br. Tu mamy lukę hossy na wykresie indeksu i tak naprawdę jest to w tej chwili pierwszy poważniejszy poziom wsparcia.