Rząd premiera Ferenca Gyurcsany?ego będzie chciał zwiększyć wpływy budżetowe przez podwyżkę VAT i podatku od firm - napisała wczoraj gazeta "Nepszabadsag". Jednocześnie planowana jest redukcja wydatków o 5 proc.

Inwestorzy wywindowali miejscową walutę do poziomu najwyższego od 20 marca. Wczoraj w południe za euro płacono 260,40 forinta. Lucy Bethell, strateg z Royal Bank of Scotland w Londynie, prognozuje umocnienie forinta do 256 za euro. - W tym roku na Węgrzech coś się musi zmienić - uważa Bethell. Jej zdaniem, zmiany wymusi rynek finansowy albo wcześniej dobrowolnie wyprzedzająco dokona ich rząd.

Premier Gyurcsany zapewnia, że rozumie "przesłanie rynku" i obiecał dokonanie "najbardziej intensywnych zmian" od upadku komunizmu. Węgrzy muszą ciąć deficyt, bo są pod presją Unii Europejskiej. Obecnie dziura budżetowa (6,1 proc. PKB) jest dwukrotnie większa niż maksymalny poziom deficytu dopuszczalny w strefie euro. Węgry chciałyby do 2010 r. spełnić wszystkie kryteria warunkujące wejście do Eurolandu, ale jeśli w tym roku nie zmniejszą wydatków, deficyt budżetowy może, według agencji ratingowej Fitch, zwiększyć się do co najmniej 8,0 proc. PKB.

Bloomberg