EMI to numer trzy wśród światowych wytwórni płytowych. Warner Music jest czwarta co do wielkości. Gdyby obie firmy się połączyły, mogłyby o wiele skuteczniej konkurować z liderami - Universal Music i Sony BMG. Z danych International Federation of the Phonographic Industry wynika, że każda z firm miałaby wówczas ok. jednej czwartej światowego rynku muzyki.
Warner Music odrzuciła propozycję przejęcia złożoną przez Brytyjczyków, ponieważ uznała ją za zbyt niską. EMI Group oferowała 4,2 mld USD w gotówce i własnych akcjach. Dawało to 18,5 USD za jeden papier, czyli 18 proc. powyżej ostatnich giełdowych notowań Warner Music przed pojawieniem się pogłosek o planowanym mariażu.
Starania EMI o połączenie się z amerykańskim rywalem mają już kilkuletnią tradycję. Ostatnim razem Brytyjczycy zabiegali o przejęcie Warner Music równo dwa lata temu, gdy amerykańska wytwórnia była wyłączana ze struktur koncernu Time Warner. Wówczas lepszą propozycję złożył jednak magnat medialny Edgar Bronfman do spółki z funduszami private equity. Zapłacił za Warner Music 2,6 mld USD.
Pierwsze podejście EMI miało miejsce na początku tej dekady, ale wówczas fuzji sprzeciwiły się władze antymonopolowe. Teraz opór byłby zapewne mniejszy, bo z powodu piractwa, a także rozwoju innych form rozrywki, rynek sprzedaży muzyki systematycznie się kurczy.
Reuters, Bloomberg