Pomysł fuzji energetycznego potentata Suezu z kontrolowanym przez państwo Gaz de France, wdrażany z inicjatywy francuskiego rządu, jest reakcją na plany włoskiego Enela, który zdradzał apetyt na belgijski Electrabel. Ta ostatnia firma, należąca do Suezu, kontroluje Elektrownię Połaniec.
Wczoraj obie spółki francuskie poinformowały, że połączenie przebiega zgodnie z kalendarzem, a inwestorzy obu firm z projektem fuzji zapoznają się w grudniu. Jednocześnie ich zarządy ujawniły, że przewidywane oszczędności z fuzji będą większe niż sądzono dwa miesiące wcześniej i wyniosą w średnim terminie 1,1 mld euro rocznie. Według komunikatu obu spółek, jest to potwierdzeniem przekonania, że "projekt fuzji jest nośnikiem przemysłowej ambicji, stworzy wartość dla akcjonariuszy, klientów i współpracowników obu grup".
Te informacje oraz wyniki kwartalne ogłoszone wczoraj przez Suez spowodowały, że akcje obu firm podrożały. Walory Suezu, których kurs zyskiwał 2,6 proc., okazały się główną siłą napędową indeksu CAC-40.
W I kwartale 2006 r. ta druga, po Electricite de France, firma energetyczna we Francji osiągnęła wyniki lepsze od prognozowanych. Przychody zwiększyła z 10,3 mld euro do 11,8 mld euro. W całym ubiegłym roku Suez miał 2,51 mld euro zysku netto (+48 proc.) oraz 41,5 mld euro przychodów (+9 proc.).
W 2005 r. francuska spółka uzyskała pełną kontrolę nad Electrabelem, a za 50 proc. akcji tej belgijskiej firmy Suez zapłacił 11,4 mld euro. Podobnie jak inne firmy w branży skorzystał na wzroście cen energii, które osiągnęły rekordowy poziom.