Reklama

Ostatnia faza trendu

Trend wzrostowy jest wciąż silny i do czasu zdecydowanego odwrotu kupujących można założyć, że indeksy będą bić rekordy. Jednak coraz większa zmienność notowań i wykupienie rynku sugerują, że szczyt trwającego półtora miesiąca trendu jest kwestią najbliższych tygodni.

Publikacja: 06.05.2006 08:11

"Trend jest twoim przyjacielem" (ang. "trend is your friend") - od kilku tygodni idealnie sprawdza się ta podstawowa zasada analizy technicznej. Mimo różnego rodzaju sygnałów ostrzegawczych ceny akcji idą w górę pchane siłą inercji - widząc nowe rekordy, do trendu włączają się kolejni inwestorzy. W takiej sytuacji na dalszym planie pozostają informacje o fundamentalnym charakterze. Liczą się przede wszystkim emocje.

Fundamenty na drugim

planie

Jedną z reguł hossy jest to, że rynek ignoruje potencjalnie negatywne czynniki. Oczywiście dzieje się tak tylko do momentu, w którym inwestorzy zaczną masowo realizować zyski - wówczas nagromadzone wcześniej niepomyślne doniesienia zaczynają działać ze zdwojoną siłą. Teraz tego rodzaju czynnikiem jest nieprzerwanie rosnąca rentowność amerykańskich obligacji. W minionym tygodniu rentowność

10-latek przekroczyła 5,1 proc., podczas gdy jeszcze na początku roku nie sięgała nawet 4,5 proc. Tymczasem to właśnie zwyżkująca zyskowność bezpiecznych obligacji rządowych w USA jest powszechnie uznawana za czynnik niesprzyjający notowaniom akcji na bardziej ryzykownych wschodzących rynkach, do których wciąż zaliczana jest Polska.

Reklama
Reklama

W jaki sposób zależność ta działała w ostatnich trzech latach hossy? Praktycznie każdy średnioterminowy szczyt kończący wielomiesięczny trend wzrostowy WIG20 wypadł w momencie, gdy rosła rentowność amerykańskich obligacji. Problem polega na tym, że nie sposób powiedzieć, w którym momencie ten czynnik decyduje o odwrocie inwestorów. Mówiąc inaczej - rosnąca rentowność nie tyle decyduje o momencie odwrotu, co przyspiesza wyprzedaż akcji.

Co będzie sygnałem korekty?

Przykładowo szczyty WIG20 w październiku i lutym ub.r. wypadły po około miesiącu zwyżki rentowności obligacji w USA. Na początku hossy w 2003 r. indeks blue chips szedł w górę aż przez ponad dwa miesiące, mimo gwałtownego wzrostu rentowności obligacji w tym samym czasie. Obecny trend wzrostowy WIG20 trwa od połowy marca, podczas gdy rentowność amerykańskich papierów skarbowych zwyżkuje już od stycznia. Można się spodziewać, że w czasie zbliżającej się korekty to właśnie ten czynnik będzie sprzyjać wycofywaniu się inwestorów z rynku akcji.

Trend trwa do pojawienia się oznak jego zakończenia - ta kolejna z pozoru banalna zasada analizy technicznej ma teraz decydujące znaczenie. Problem polega na tym, aby już teraz trafnie oszacować, jaki sygnał będzie oznaczać zakończenie średnioterminowego trendu wzrostowego. Wydaje się, że do tego potrzebny jest spadek odpowiednio silny w porównaniu ze skalą dotychczasowej zwyżki. Pomocna może okazać się średnia krocząca z 20 sesji. Jej przebicie w dół przez WIG20 w styczniu, a wcześniej w październiku ub.r. trafnie zapowiadało przynajmniej kilkutygodniową korektę. Teraz odległość WIG20 od tej średniej jest dość spora - wynosi 183 pkt, czyli ok. 5,9 procent.

Nerwowa miedź i KGHM

Nie sposób przewidzieć, kiedy dokładnie dojdzie do przesilenia, ale widać już oznaki tego, że WIG20 wkroczył w końcową fazę średnioterminowego trendu wzrostowego. Oznaką tą jest przede wszystkim duża zmienność. Najbardziej dobitnym przykładem są notowania KGHM - czyli jednej z lokomotyw obecnej hossy. W ostatnich trzech tygodniach wahania kursu miedziowego koncernu są znacznie silniejsze niż w pierwszych tygodniach zwyżki. Teraz normą już jest, że notowania spółki w trakcie jednej zaledwie sesji rosną lub spadają nawet po kilkanaście procent. Podobnie jest zresztą w przypadku cen miedzi w Londynie, które zaczynają się zachowywać bardzo nerwowo. Obrazujący zmienność procentowy wskaźnik ATR z 14 sesji przekroczył 3,3 proc. To skrajnie wysoki poziom, nienotowany od ponad 18 lat.

Reklama
Reklama

Wysokie wartości ATR utrzymują się także w przypadku WIG20. Wskaźnik ten zwyżkuje stopniowo od połowy kwietnia. Wcześniej - od samego początku trendu w połowie marca - zniżkował. Jeśli spojrzeć na poprzednie trendy WIG20 od połowy ub.r., to w każdym przypadku można było zauważyć właśnie dwie takie fazy. W pierwszej WIG20 rósł stabilnie (co wiązało się ze spadającym lub utrzymującym się na niskim poziomie ATR). W końcowej, trwającej ok. miesiąca fazie tempo zwyżki indeksu malało, czemu towarzyszył skokowy wzrost zmienności.

Gdyby ten schemat miał się dokładnie powtórzyć, to w połowie maja należałoby oczekiwać średnioterminowego szczytu WIG20. Nie da się wykluczyć, że do tego czasu indeks największych spółek nie sięgnie jeszcze 3400 pkt. Przy obecnej zmienności i sile trendu jest to całkiem realne. Sygnałem końca trendu może być wspomniane przebicie średniej kroczącej z 20 sesji. Oczywiście koniec średnioterminowego trendu nie będzie jeszcze oznaczać końca długoterminowej hossy, a raczej zahamowanie zwyżki na kilka tygodni lub miesięcy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama