Reklama

Zagraniczni chcą przynajmniej 6 procent premii od private equity w regionie

Branża private equity w gospodarkach wschodzących żyje w dużej mierze z pieniędzy zagranicznych. W krajach Europy Środkowowschodniej, również w Rosji, ponad 80 proc. kapitału, który przez fundusze private equity trafia do rodzimych spółek, pochodzi od inwestorów z zagranicy. Inwestorzy, którzy lokują pieniądze w tym regionie, oczekują stopy zwrotu na poziomie 23 proc. Przeważnie nieco wyższych stóp zwrotu spodziewają się na innych rynkach wschodzących

Publikacja: 09.05.2006 11:40

W kwietniu Emerging Markets Private Equity Association (EMPEA) opublikowało wyniki sondażu, który badał zainteresowanie zachodnich inwestorów rynkiem private equity (PE) w krajach wschodzących. Badano inwestorów z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii i Szwajcarii, głównie instytucje. ¸ączna wartość aktywów pod zarządem badanych wynosiła bilion USD, z czego 150 mld USD stanowiło private equity.

Z badania EMPEA wynika, że najbliższe lata powinny przynieść rynkom wschodzącym zwiększony napływ kapitałów zagranicznych. 65 proc. badanych deklaruje zamiar zwiększenia ekspozycji na tych rynkach w ciągu nadchodzących 5 lat. Tym lepsza jest to wiadomość, że już rok 2005 był dużym skokiem pod względem zainteresowania zachodnich inwestorów rynkiem private equity w emerging markets.

Na rynki wschodzące trafia coraz więcej pieniędzy

O ile w 2004 r. na rynki te trafiło łącznie 6,4 mld USD, rok 2005 przyniósł ponad trzy razy tyle inwestycji - w funduszach PE ulokowano 21 mld USD. Motorem wzrostu w najbliższym czasie ma być private equity w Azji. To również rynek azjatycki w największym stopniu odpowiadał za ubiegłoroczny rekord na rynkach wschodzących. Drugim po Azji rynkiem, który cieszy się największym zainteresowaniem inwestorów zachodnich, jest region Europy Środkowowschodniej i Rosji. O ile z lokalnej perspektywy wrzucanie Polski i Rosji do jednego worka może być kontrowersyjne, o tyle z punktu widzenia inwestora zachodniego jest uzasadnione, bo przy tak dużych portfelach inwestycyjnych (średni portfel badanego był wart 26 mld USD) nie miałaby ekonomicznego sensu analiza pojedynczych rynków albo mniejszych regionów. Spośród respondentów inwestujących na rynkach wschodzących, ekspozycję na region CEE/Rosja deklaruje 43 proc. inwestorów, w porównaniu z 68 proc., którzy mają środki ulokowane w Azji.

Premie za ryzyko

Reklama
Reklama

Jednym z ciekawszych punktów badania EMPEA jest analiza zwrotów oczekiwanych przez kapitał zagraniczny na rynkach wschodzących. Inwestorów zapytano o premię, jakiej spodziewają się po krajach wschodzących ponad poziom oczekiwanej stopy zwrotu z amerykańskiego private equity (konkretnie kapitału zainwestowanego w 2005-2006 r. w amerykańskie fundusze buyout). Średnio od tej inwestycji inwestorzy oczekują zwrotu ok. 16,9 proc. netto w skali roku. Okazuje się, że najniższej premii za ryzyko, w wysokości 5,8 proc., inwestorzy wymagają od funduszy PE inwestujących w Azji. Nieco bardziej ryzykowna jest w ich ocenie inwestycja w CEE/Rosji. Tu premia wynosi 6,4 proc. Najwyższej premii inwestorzy zachodni oczekują od rynków PE na Bliskim Wschodzie (9 proc.) i w Afryce (8,9 proc.), co jest intuicyjnie zrozumiałym wynikiem. Średnia premia oczekiwana od private equity w gospodarkach wschodzących to 7,1 proc. w stosunku do funduszy amerykańskich. Oznacza to, że aby zainteresować kapitał zachodni, fundusze na rynkach wschodzących muszą zaoferować przynajmniej 24 proc. netto w skali roku.

Ze stopami zwrotu wiąże się ciekawa obserwacja. Zamiary zwiększenia alokacji na rynkach wschodzących nie są wcale najczęściej uzasadniane stopami zwrotu, które do tej pory oferowały te rynki. Tylko jedna czwarta badanych oceniła, że stopy zwrotu, które wypracowali na private equity we wschodzących gospodarkach były zgodne z ich oczekiwaniami lub przewyższyły oczekiwania. Tymczasem zwiększenie ekspozycji na rynkach wschodzących zadeklarowały blisko dwie trzecie badanych. Co więc, jeśli nie stopy zwrotu, stanowiło o zamiarze zainwestowania na rynkach wschodzących? Kluczowym uzasadnieniem tej decyzji była konieczność dywersyfikacji portfela inwestycyjnego - na ten powód wskazało ponad 80 proc. respondentów.Standardy do poprawy

Zachodni inwestorzy wciąż stosunkowo nisko oceniają standardy działania lokalnych menedżerów, a także spółek portfelowych. Zdecydowana większość ocenia ogół standardów operacyjnych w krajach wschodzących - tj. przejrzystość działania, poziom ładu korporacyjnego oraz umiejętność komunikacji - neutralnie lub gorzej w porównaniu z poziomem reprezentowanym przez menedżerów pozostałej części portfela. W tej mierze rynki wschodzące mają dużo do nadrobienia. Niski poziom ładu korporacyjnego i wykorzystania międzynarodowych standardów rachunkowości jest zresztą jednym z najistotniejszych czynników, które studzą entuzjazm inwestorów dla rynków wschodzących. Pozostałymi hamulcami są ryzyko polityczne i makroekonomiczne gospodarek oraz niska płynność lokalnych giełd. Ten czynnik zawęża furtkę wyjścia z inwestycji private equity przez ofertę publiczną - a warto przypomnieć, że ten sposób zakończenia inwestycji należy do najpopularniejszych na rynkach rozwiniętych. Poprawa tych wszystkich elementów stanowiłaby, według respondentów EMPEA, zachętę do inwestowania w private equity w krajach wschodzących. Zachętą do inwestycji byłaby też znacząca poprawa wyników funduszy. Dużym plu-

sem byłby też większy udział instytucji lokalnych (funduszy emerytalnych itp.) w tworzonych funduszach PE. Jest to zrozumiałe, ponieważ fakt, że inwestorzy lokalni wchodzą w daną inwestycję, podnosi jej wiarygodność w oczach inwestora zagranicznego.

Inwestują regionalnie

Pytani o strategię inwestowania w private equity na rynkach wschodzących, inwestorzy wykazują największą skłonność do inwestowania w fundusze regionalne (59 proc.), które mają w swoich portfelach udziały w spółkach z różnych krajów regionu. Taka inwestycja obniża ryzyko kraju i daje dostęp do szerszego spektrum możliwości inwestycyjnych. Warto zauważyć, że większość funduszy private equity inwestujących dziś w Polsce (ze względu na wartość zarządzanych aktywów), to właśnie fundusze regionalne. Należą do nich np. fundusze zarządzane przez Enterprise Investors, Advent International, Innovę czy inne grupy inwestycyjne. Jednak blisko połowa inwestorów zagranicznych deklaruje także chęć inwestowania w fundusze, które ograniczają się do inwestycji w konkretnym kraju. Jeśli chodzi o dywersyfikację regionalną, 45 proc. respondentów stwierdziło, że ich strategia względem krajów wschodzących zakłada inwestowanie w private equity w przynajmniej dwóch regionach świata. Co do rozmiaru inwestycji w jeden fundusz, inwestorzy najczęściej wskazywali przedział 6-10 mln USD (25 proc.). Jednak niewiele mniej, bo 22 proc. inwestorów, zdecydowałoby się zainwestować kwotę czterokrotnie większą (przedział 21-40 mln USD). Tyle samo byłoby skłonnych podjąć się mniejszej inwestycji, do 5 mln USD. Nieco mniej niż połowa inwestorów zdecydowałaby się na tzw. inwestycje towarzyszące, czyli bezpośrednie inwestycje w spółkę z portfela funduszu, któremu powierzyli swoje pieniądze.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama