Jednym z ciekawszych punktów badania EMPEA jest analiza zwrotów oczekiwanych przez kapitał zagraniczny na rynkach wschodzących. Inwestorów zapytano o premię, jakiej spodziewają się po krajach wschodzących ponad poziom oczekiwanej stopy zwrotu z amerykańskiego private equity (konkretnie kapitału zainwestowanego w 2005-2006 r. w amerykańskie fundusze buyout). Średnio od tej inwestycji inwestorzy oczekują zwrotu ok. 16,9 proc. netto w skali roku. Okazuje się, że najniższej premii za ryzyko, w wysokości 5,8 proc., inwestorzy wymagają od funduszy PE inwestujących w Azji. Nieco bardziej ryzykowna jest w ich ocenie inwestycja w CEE/Rosji. Tu premia wynosi 6,4 proc. Najwyższej premii inwestorzy zachodni oczekują od rynków PE na Bliskim Wschodzie (9 proc.) i w Afryce (8,9 proc.), co jest intuicyjnie zrozumiałym wynikiem. Średnia premia oczekiwana od private equity w gospodarkach wschodzących to 7,1 proc. w stosunku do funduszy amerykańskich. Oznacza to, że aby zainteresować kapitał zachodni, fundusze na rynkach wschodzących muszą zaoferować przynajmniej 24 proc. netto w skali roku.
Ze stopami zwrotu wiąże się ciekawa obserwacja. Zamiary zwiększenia alokacji na rynkach wschodzących nie są wcale najczęściej uzasadniane stopami zwrotu, które do tej pory oferowały te rynki. Tylko jedna czwarta badanych oceniła, że stopy zwrotu, które wypracowali na private equity we wschodzących gospodarkach były zgodne z ich oczekiwaniami lub przewyższyły oczekiwania. Tymczasem zwiększenie ekspozycji na rynkach wschodzących zadeklarowały blisko dwie trzecie badanych. Co więc, jeśli nie stopy zwrotu, stanowiło o zamiarze zainwestowania na rynkach wschodzących? Kluczowym uzasadnieniem tej decyzji była konieczność dywersyfikacji portfela inwestycyjnego - na ten powód wskazało ponad 80 proc. respondentów.Standardy do poprawy
Zachodni inwestorzy wciąż stosunkowo nisko oceniają standardy działania lokalnych menedżerów, a także spółek portfelowych. Zdecydowana większość ocenia ogół standardów operacyjnych w krajach wschodzących - tj. przejrzystość działania, poziom ładu korporacyjnego oraz umiejętność komunikacji - neutralnie lub gorzej w porównaniu z poziomem reprezentowanym przez menedżerów pozostałej części portfela. W tej mierze rynki wschodzące mają dużo do nadrobienia. Niski poziom ładu korporacyjnego i wykorzystania międzynarodowych standardów rachunkowości jest zresztą jednym z najistotniejszych czynników, które studzą entuzjazm inwestorów dla rynków wschodzących. Pozostałymi hamulcami są ryzyko polityczne i makroekonomiczne gospodarek oraz niska płynność lokalnych giełd. Ten czynnik zawęża furtkę wyjścia z inwestycji private equity przez ofertę publiczną - a warto przypomnieć, że ten sposób zakończenia inwestycji należy do najpopularniejszych na rynkach rozwiniętych. Poprawa tych wszystkich elementów stanowiłaby, według respondentów EMPEA, zachętę do inwestowania w private equity w krajach wschodzących. Zachętą do inwestycji byłaby też znacząca poprawa wyników funduszy. Dużym plu-
sem byłby też większy udział instytucji lokalnych (funduszy emerytalnych itp.) w tworzonych funduszach PE. Jest to zrozumiałe, ponieważ fakt, że inwestorzy lokalni wchodzą w daną inwestycję, podnosi jej wiarygodność w oczach inwestora zagranicznego.
Inwestują regionalnie
Pytani o strategię inwestowania w private equity na rynkach wschodzących, inwestorzy wykazują największą skłonność do inwestowania w fundusze regionalne (59 proc.), które mają w swoich portfelach udziały w spółkach z różnych krajów regionu. Taka inwestycja obniża ryzyko kraju i daje dostęp do szerszego spektrum możliwości inwestycyjnych. Warto zauważyć, że większość funduszy private equity inwestujących dziś w Polsce (ze względu na wartość zarządzanych aktywów), to właśnie fundusze regionalne. Należą do nich np. fundusze zarządzane przez Enterprise Investors, Advent International, Innovę czy inne grupy inwestycyjne. Jednak blisko połowa inwestorów zagranicznych deklaruje także chęć inwestowania w fundusze, które ograniczają się do inwestycji w konkretnym kraju. Jeśli chodzi o dywersyfikację regionalną, 45 proc. respondentów stwierdziło, że ich strategia względem krajów wschodzących zakłada inwestowanie w private equity w przynajmniej dwóch regionach świata. Co do rozmiaru inwestycji w jeden fundusz, inwestorzy najczęściej wskazywali przedział 6-10 mln USD (25 proc.). Jednak niewiele mniej, bo 22 proc. inwestorów, zdecydowałoby się zainwestować kwotę czterokrotnie większą (przedział 21-40 mln USD). Tyle samo byłoby skłonnych podjąć się mniejszej inwestycji, do 5 mln USD. Nieco mniej niż połowa inwestorów zdecydowałaby się na tzw. inwestycje towarzyszące, czyli bezpośrednie inwestycje w spółkę z portfela funduszu, któremu powierzyli swoje pieniądze.