Zapłata za Arcelora będzie wyższa, jeśli kierownictwo tej firmy poprze plan jej przejęcia przez Mittal Steel. Hinduski biznesmen, którego hutnicza spółka ma siedzibę w Rotterdamie, taką obietnicę złożył tuż przed wczorajszym walnym zgromadzeniem akcjonariuszy swojej firmy. 88 proc. walorów Mittal Steel kontroluje jego rodzina.
Deklaracja miliardera dotarła na rynek i akcje Arcelora znowu stały się łakomym kąskiem. Podrożały o ponad 3 proc. Wzrósł też, choć mniej, kurs akcji Mittal Steel.
Równo w radzie
Batalia między gigantami branży stalowej trwa już ponad trzy miesiące. Cena wywoławcza ujawniona pod koniec stycznia wynosiła 22,8 mld euro, ale od stycznia sytuacja zmieniła się.
Wczoraj Mittal obiecał też, że do rady nadzorczej jego spółki wejdzie, jako niezależny dyrektor, znany francuski biznesmen Francois Pinault, założyciel sieci detalicznej PPR, którego fortunę szacuje się na 7 mld euro. Ma to poprawić wizerunek firmy Hindusa.