Najważniejszy giełdowy indeks WIG20 ma coraz większe trudności z kontynuacją trendu wzrostowego. Widać to choćby na podstawie pięciodniowej stopy zwrotu. W piątek WIG20 znajdował się 0,5 proc. powyżej poziomu sprzed pięciu sesji. Tymczasem w najlepszym momencie obecnego trendu - w drugiej połowie kwietnia - pięciodniowa stopa zwrotu przekraczała 6 proc. W okresie od 3 do 26 kwietnia stopa ta ani razu nie spadła poniżej 1 proc.

WIG20 coraz wyraźniej traci impet, a na rynku robi się nerwowo. Do niedawna inwestorzy raczej ignorowali negatywne informacje, co tylko potwierdzało, że utrzymuje się hossa. Piątkowe nerwowe reakcje na czwartkową przecenę w USA czy też paniczna wręcz wyprzedaż akcji PKN Orlen po ostrzeżeniu o słabszych wynikach kwartalnych sugerują, że być może nadchodzi trwalsza zmiana nastrojów.

W poprzednich komentarzach pisałem, że rosnąca nerwowość i zmienność wpisują się w schemat, według jakiego WIG20 zachowywał się w czasie formowania poprzednich średnioterminowych szczytów we wrześniu ub. r. i w styczniu. Podobnie jak obecnie, pierwsza faza każdego z trendów zwieńczonych tymi szczytami charakteryzowała się stabilną zwyżką, co obrazował malejący lub przynajmniej pozostający nisko wskaźnik zmienności ATR. Ostatniej fazie towarzyszył natomiast zwyżkujący ATR, co notujemy także obecnie - od połowy kwietnia. W poprzednich dwóch przypadkach końcowa faza trendu trwała od dwóch do blisko czterech tygodni. Tym razem zmienność rośnie już także prawie od czterech tygodni. Czyżby zatem koniec dwumiesięcznego trendu wzrostowego był bardzo bliski?

O wszystkim zadecydują zapewne notowania miedzi, które do tej pory pchały w górę kurs KGHM. Za głębszą korektą na rynku tego metalu przemawia skrajne wykupienie pokazywane przez wskaźniki. Odchylenie ceny miedzi od średniej kroczącej ze 100 sesji przekroczyło rekordowy poziom 60 proc. Spekulacyjna gorączka sięga zenitu. Prędzej czy później balon napompowany gorącym krótkoterminowym kapitałem pęknie i stąd może wynikać rosnąca nerwowość na naszej giełdzie.