- Dlaczego?
- Poznałem tę agencję. To oni wybrali mnie do tej pracy. Przyznam się, że mam niesmak. Mam same niemiłe niespodzianki: cokolwiek robię, odkrywam nowe układy. Firma jest tak upolityczniona, że nie da się w niej nic zrobić.
- Czy chce pan powiedzieć, że prędzej zostanie moim kandydatem niż klientem?
- Może tak. Mam intuicję, że pan przynosi szczęście.
Mam receptę na szczęście: szanuję przede wszystkim dobro, które dostaję od innych. Zawsze, kiedy mam wybrać opcję - patrzę skąd pochodzi. Jeśli została przekazana przez osobę, która wcześniej przyniosła mi coś dobrego, skłaniam się ku temu wyborowi. I przeciwnie, patrzę sceptycznie na opcje pochodzące od osób nieżyczliwych mi. W skrócie, jestem zwolennikiem układów. Kiedy z kimś sprawa raz ułoży się szczęśliwie, mocno trzymam się układu z tą osobą. Prosił mnie pan o zajęcie się CV swojego siostrzeńca, zanim dostanę zlecenie od pana firmy. Dla osoby z zewnątrz to wydaje się paskudnym układem, bo nie widzi troski i życzliwości, z jakimi przekazał mi pan tę prośbę. Źycie się układa, kiedy potrafimy dostrzegać dobro układów. Walka przeciw układom to walka z wiatrakami. Walka o dobro każdego układu ma sens.