Nowy historyczny rekord pobił w zeszłym tygodniu surowcowy indeks CRB Futures. Wskaźnik uwzględniający notowania kontraktów na 19 najważniejszych surowców z giełd w Nowym Jorku i Chicago zamknął się w czwartek na poziomie 365,35 pkt, co oznaczało, że od początku roku zyskał 10,1 proc.

CRB zanotował rekord, ale już wczoraj mało kto o tym pamiętał. Tak gwałtownej, momentami nawet 9-proc., zniżki notowań miedzi nie obserwowano od półtora roku. Wprawdzie do otwarcia giełd w USA notowania metalu odrobiły sporą część strat, jednak i tak przecena była ponad 3-proc. Ostro w dół, o ponad 7 proc., poszły ceny srebra. O blisko 5 proc. spadły notowania aluminium. W efekcie wskaźnik CRB Futures osłabł o 1,7 proc.

Wśród inwestorów panuje coraz większe przekonanie, że notowania metali - kolorowych i szlachetnych - zawędrowały zbyt wysoko i w końcu musi przyjść głębsza korekta. Dlatego równie nerwowych sesji, jak wczorajsza, może być więcej.

CRB reaguje najmocniej na notowania ropy naftowej. Do czwartku ceny surowca rosły w parze ze wzrostem napięcia na linii USA-Iran. Od piątku idą jednak w dół, głównie na skutek obniżenia (o 200 tys. baryłek, do 84,83 mln baryłek) przez Międzynarodową Agencję Energetyczną prognoz tegorocznego zużycia ropy na świecie.

Także kartel OPEC wskazał wczoraj, że ropy na rynku jest więcej niż potrzeba. Wczoraj baryłka staniała w Nowym Jorku o 2,24 USD, do 69,8 USD.