W poniedziałek na giełdach po obu stronach Atlantyku, a także na parkietach w innych częściach świata, doszło do utrwalenia trwającego od dwóch tygodni spadku notowań. Europejskie indeksy giełdowe znalazły się na najniższym poziomie od czterech miesięcy, a dla wskaźników nowojorskich był to największy dwutygodniowy spadek od przeszło trzech lat - S&P 500 stracił blisko 4,5 proc. Na rynkach wschodzących szczególnie wyraźny, bo aż o 10 proc., był wczorajszy spadek indeksu na parkiecie indyjskim. W dalszym ciągu do wyprzedaży akcji skłaniały inwestorów dwie przyczyny - gwałtowna - największa od ponad 25 lat zniżka notowań surowców oraz obawy przed dalszym zaostrzeniem polityki pieniężnej przez banki centralne. Coraz tańsza miedź, złoto i inne metale zachęcały do pozbywania się walorów towarzystw górniczych. W odwrocie znalazły się zwłaszcza notowania Anglo American, Rio Tinto i Antofagasta. Na Wall Street dołączyli do nich czołowy producent aluminium Alcoa, największy na świecie dostawca złota - Newmont Mining - oraz Phelps Dodge, trzeci pod względem wielkości wytwórca miedzi. Spadek notowań dotknął też ropę naftową, powodując wyprzedaż akcji koncernów paliwowych - w Nowym Jorku najbardziej staniały papiery ConocoPhillips. Perspektywa wyższych stóp procentowych, zarówno w Europie, jak i w USA, zmniejszyła atrakcyjność akcji spółek silnie uzależnionych od koniunktury w gospodarce światowej. Spadły więc m.in. notowania koncernu budowlanego Hochtief oraz czołowego producenta kompresorów Atlas Copco. Tymczasem oferta przejęcia Euronextu przez NYSE Group sprawiła, że akcje tej ostatniej staniały. Pozbywano się też walorów Deutsche Börse, gdyż propozycja giełdy nowojorskiej zmniejszyła szanse na połączenie operatora frankfurckiego parkietu z europejskim rywalem. Na tym tle uwagę zwracało duże zainteresowanie papierami banku hipotecznego Alliance & Leicester ze względu na możliwość jego zakupu przez Credit Agricole.