Wczorajsze notowania rozpoczęły się od nadziei. Nadziei na odbicie i choćby częściowe odrobienie wczorajszych strat. Takiego tąpnięcia jakie miało miejsce w poniedziałek zapewne spora cześć graczy jeszcze nie miała okazji przeżyć. Przypominając sobie szczyt hossy internetowej
(o szczycie z 1994 roku już nie wspominam, bo ten pamiętają już chyba tylko dinozaury) wczorajsze wahania nie robią już tak dużego wrażenia. Niemniej są godne uwagi, bo to jeden z głównych argumentów za tezą o wygasaniu trendu.
Nadzieje się jednak nie spełniły i po dwóch krótkich próbach odbicia przyszła rezygnacja i kolejna fala wyprzedaży. Grunt został złapany ponad 90 pkt pod poziomem rozpoczęcia sesji. Przez rynek przeszła fala zakupów i ceny na chwilę się ustabilizowały, by po krótkim czasie ponownie wzrosnąć. Jeszcze przed 14; 00 udało się powrócić nad poziom otwarcia. Wzrost trwał niemal do samego końca notowań. Od dołka do szczytu mamy 189 pkt. Jest to zmienność-marzenie, dla większości daytraderów, choć nie wiem, czy ta większość potrafiła sobie
z tą wymarzoną zmiennością poradzić.
Sesję zakończyliśmy w okolicy maksów dnia, co przy obrocie przekraczającym 2,3 mld złotych może sugerować, że mamy za sobą sesję odwrotu i teraz kolej na kontynuację trendu. faktycznie dziś popyt był już aktywniejszy, ale zastanawiam się, czy powrót do trendu już teraz nie byłby przedwczesny. Z pewnością jedna sesja do tego przekonać nie może, tak jak wcześniej nie zrobił na nas wrażenia fakt zatrzymania spadków na 3000 pkt. Także i teraz samo zatrzymanie spadków nie robi na nikim wrażenia. Nie może umknąć uwadze fakt, że wzrost na wczorajszej sesji dokonywał się przy spadającej LOP. Na razie więc było to jedynie odbicie.