Z deklaracji Ludwika Sobolewskiego, prezesa elekta GPW, oraz przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa wynika, że akcje tej instytucji nie trafią do obrotu giełdowego. Tymczasem na wprowadzenie do notowań swoich walorów zdecydowały się kilka lat temu największe giełdy europejskie. Ci, którzy kupowali ich akcje, zrobili dobry interes. Wśród takich inwestorów jest również warszawska giełda, która pięć lat temu, w ofercie publicznej nabyła 10 tys. akcji Euronextu (poniżej 0,009 proc. kapitału akcyjnego). Jeden walor kosztował wtedy 24 euro, a kurs EUR/PLN kształtował się na poziomie 3,45 zł. Dziś jedna akcja jest warta około 64 euro, a kurs walutowy wynosi 3,95 zł. GPW zarabia więc zarówno na wzroście notowań spółki, jak i na wyższym kursie euro. Wartość jej pakietu zwiększyła się z 828 tys. zł do 1,68 mln zł (o ponad 200 proc.). W międzyczasie skasowała też ponad 120 tys. zł dywidendy (brutto).

Giełda Papierów Wartościowych ma też 2640 (0,0025 proc.) akcji Deutsche Boerse. Kupowała je na przełomie 2002 i 2003 roku po około 39 euro. Dziś kosztują 145 proc. więcej (95 euro). Także około 145 proc. wynosi stopa zwrotu w złotych. Kolejny niewielki pakiet warszawska giełda ma w London Stock Exchange - 10 tys. akcji, wartych około 625 tys. zł. W cenie nabycia (styczeń 2003 r.) ich wartość wynosi natomiast niecałych 200 tys. zł, co oznacza, że na LSE nasza giełda zarabia ponad 210 proc. Oczywiście także giełdy niemiecka i londyńska płacą dywidendę, co dodatkowo zwiększa zyskowność inwestycji GPW.

Łącznie na zakup akcji wszystkich trzech giełd GPW wydała 1,42 mln zł. Teraz te walory są warte 4,1 mln zł, o prawie 190 proc. więcej. Uzyskane dywidendy (brutto) stanowią natomiast około 20 proc. początkowej inwestycji.