I kwartał był lepszy niż wskazywały na to pierwsze szacunki rządu. Wartość wyprodukowanych towarów i usług wzrosła o 5,3 proc. w skali rocznej, a nie o 4,8 proc. Jednak ekonomiści nie trafili, bo obstawiali 5,8 proc.
Właśnie to słabsze tempo od prognozowanego zachęciło inwestorów do kupowania akcji, zwłaszcza tych, którzy obawiają się kolejnych podwyżek stóp procentowych. Ich zdaniem, Fed ma mniej powodów, by chłodzić gospodarkę i zaostrzać politykę pieniężną.
Mimo to nie ma wątpliwości, że tempo rozwoju amerykańskiej gospodarki w okresie styczeń-marzec było wysokie. - Teraz problem polega na tym, jaka część tej dynamiki przeniosła się na II kwartał - zastanawia się Chris Low, ekonomista w firmie FTN Financial.
Wiele wskazuje na to, że wzrost PKB będzie znacznie wolniejszy. Osłabł popyt na samoloty, komputery i sprzęt wojskowy. Rekordowy poziom osiągnęła też liczba niesprzedanych nowych domów. Dobrą wiadomością dla tego rynku jest wzrost zarobków w I kwartale o 5,8 proc. w ujęciu rocznym. Bank centralny może ją jednak potraktować jako niekorzystny sygnał - uznać, że mimo informacji świadczących o zwalnianiu tempa wzrostu gospodarki pojawiły się symptomy narastającej presji inflacyjnej. Wówczas oddali się perspektywa zakończenia cyklu podwyższania stóp procentowych.
W II i III kwartale PKB, według przewidywań ekonomistów, powinien zwiększyć się odpowiednio o 3,5 proc. i 3 proc.