Większość firm specjalizujących się w obrocie nieruchomościami uważa, że cudzoziemcy odpowiadają za 10 proc. popytu na mieszkania w dużych miastach w Polsce. Co innego mówią jednak dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które corocznie raportuje o kupowaniu mieszkań przez zagraniczne podmioty.

Według MSWiA, w 2005 r. cudzoziemcy kupili jedynie 1368 lokali mieszkalnych w całej Polsce. Rok wcześniej - 1010. Dane te pochodzą od notariuszy. Wydawałoby się więc, że nie ma powodu do niepokoju. W 2005 r. oddano w Polsce do użytku ponad 114 tys. mieszkań. Gdyby wierzyć statystykom resortu, obcokrajowcy nabyli tylko 1 proc. z nich.

Tyle tylko, że w dane te nie wierzą doradcy na rynku mieszkaniowym. - Wiemy, że tylko w 2005 r. cudzoziemcy zawarli z bankami w Polsce około 2,5 tys. umów o kredyt hipoteczny. Popyt na lokale wzrósł drastycznie - mówi Maciej Dymkowski, dyrektor ds. rozwoju redNet Property Group. Ekspertów dziwi jeszcze inna rzecz: zagraniczne osoby prawne nabyły rok temu tylko 160 lokali. - Tymczasem większość transakcji, w których pośredniczymy, to sprzedaż pakietów zachodnim funduszom - tłumaczy M. Dymkowski.

Prawnicy znajdują wytłumaczenie tego paradoksu. - Boom zaczął się w 2005 r. Wiele podmiotów zawarło jednak wówczas tylko przedwstępne umowy deweloperskie. Nie zakończyły się one jeszcze podpisaniem aktu notarialnego. Prawdziwy obraz dać może raport ministerstwa za 2006 r. - uważa Wojciech Koczara, partner kancelarii CMS Cameron McKenna. Analitycy podkreślają, że wiźkszość obcokrajowców nie czeka nawet na zakończenie budowy, tylko sprzedaje prawo do przyszłego mieszkania na rynku po wzroście ceny. Takie umowy nie są jednak rejestrowane u notariusza.

Wszystko wskazuje, że w 2006 r. transakcji będzie więcej. Rok temu sam RedNet pośredniczył w sprzedaży 300 mieszkań, w tym roku liczy już na przekroczenie liczby 1,5 tys. Coraz więcej obcokrajowców wie, że kupowanie mieszkań w Polsce nie wymaga zezwoleń. Jest też coraz więcej firm, które szukają atrakcyjnych lokali.