Reklama

Nastroje szybko się nie poprawią

Rynki akcji przewidziały 9 z ostatnich 5 recesji - mawiał profesor ekonomii Paul Samuelson. Czy ma zastosowanie do obecnej sytuacji?

Publikacja: 27.05.2006 09:01

Wydarzenia na giełdowych parkietach z ostatnich tygodni są dość specyficzne. Wyprzedaż akcji nastąpiła tak naprawdę bez istotnego powodu, bo trudno za taki uznać 16, kolejną podwyżkę stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Jedynym rozsądnym uzasadnieniem przeceny jest to, że wcześniej inwestorzy ulegli zaślepieniu i szybko windowali notowania, nie bacząc na sygnały ostrzegawcze. Jeśli przyjmiemy taką interpretację, to szczególnie w odniesieniu do rynków wschodzących można mówić o nadmuchaniu spekulacyjnej bańki. W tym kontekście istotne jest pytanie, kiedy cały proces się zaczął, gdyż przy założeniu powstania spekulacyjnego balonu można oczekiwać, że fala spadkowa w najlepszym wypadku zniesie go w całości, a w najgorszym sięgnie znacznie głębiej.

Negatywne zjawiska zaczęły się pół roku wcześniej

Spadek notowań na rynkach wschodzących z ostatnich dwóch tygodni zredukował cały wzrost wypracowany przez dwa miesiące od pierwszej połowy marca. Notowania nie miały siły nawet się odbić. To potwierdza przypuszczenie o nadmuchiwaniu bańki w poprzednich miesiącach. Czy można jednak odnaleźć moment, w którym spekulacja wzięła górę nad fundamentami?

Wiele wskazuje na to, że zaczęło się to jesienią minionego roku. Od tego czasu zaczęły wyraźnie rozchodzić się notowania akcji i obligacji z rynków wschodzących, podążające dotąd w górę w podobnym tempie. Licząc od początku 2003 r. i uwzględniając zmiany lokalnych walut do dolara, akcje dały do końca października 2005 r. zarobić 111 proc, obligacje 79 proc. W pierwszej połowie maja tego roku było to odpowiednio 200 proc. oraz niecałe 110 proc.

Równocześnie od jesieni 2005 r. obserwowaliśmy stopniową polaryzację notowań na poszczególnych emerging markets. Zjawisko przybrało skrajną formę w pierwszych miesiącach tego roku, kiedy uwaga inwestorów skoncentrowała się przede wszystkim na Rosji, Chinach oraz Indiach. Blado na ich tle wypadał natomiast największy rynek wschodzący, jakim jest Korea. Tamtejsze akcje w I kwartale tego roku straciły nawet nieco na wartości.

Reklama
Reklama

Jesienna korekta na emerging markets została poprzedzona zwyżką rentowności obligacji w USA. Natomiast już trwający od połowy stycznia tego roku wzrost zyskowności amerykańskich papierów skarbowych przeszedł zupełnie bez echa. Spowodował jedynie zatrzymanie ruchu w górę w lutym. Taka reakcja wpisywała się dobrze w schemat kolejnych coraz słabszych korekt na rynkach wschodzących. Na wiosnę 2004 r. wyniosła 20 proc., na wiosnę 2005 r. 10 proc., pół roku później już tylko niecałe 10 proc., a spadek z marca tego roku sięgnął jedynie 5 proc. To świadczyło o narastaniu euforycznych nastrojów.

Rany byków są poważne

Niepokojąca jest sekwencja zdarzeń na poszczególnych rynkach. Obligacje na świecie zaczęły wyraźnie tracić (w górę szła ich dochodowość) już kilka miesięcy temu. W przypadku papierów z emerging markets ten proces nie jest jeszcze tak widoczny, jak na rynkach rozwiniętych, ale też trzeba pamiętać, że od jesieni zaczęły się pojawiać dysproporcje w ich zachowaniu, na przykład, w porównaniu z niemieckimi obligacjami. Niemniej jednak, zarówno papiery niemieckie, jak i rynków wschodzących są teraz mniej więcej na tym samym poziomie co na początku marca 2005 r.

Rosnąca systematycznie zyskowność papierów skarbowych w największych gospodarkach świata była odpowiedzią na trwające podwyżki stóp procentowych i stała się jedną z głównych przyczyn majowej wyprzedaży na giełdach. Inwestorzy przestraszyli się, że wyższe koszty pieniądza ograniczą tempo rozwoju światowej gospodarki.

Odbiło się to negatywnie również na kondycji rynku towarowego, ale w jego przypadku trudno jednak mówić o tak ewidentnych symptomach zmiany trendu, jak na parkietach akcji. Indeks CRB w dalszym ciągu utrzymuje się zarówno ponad główną linią trendu, biegnącą po dołkach z ostatnich pięciu lat, jak i pozostaje powyżej 12-miesięcznej średniej. Wyznaczają one kluczowe wsparcie w okolicy 330 pkt. Teraz indeks ma kilkaJednocześnie zachowanie rynków z ostatnich miesięcy przypomina o głównej zasadzie analizy międzyrynkowej. Mówi ona, że zwrot koniunktury następuje najpierw na rynku obligacji, potem po 6-9 miesiącach od ustanowienia przezeń szczytu (dołka przez rentowność), dochodzi do przesilenia na giełdach, a dopiero na końcu zaczynają iść w dół ceny towarów. Impulsem byłyby w ich przypadku informacje potwierdzające oczekiwania inwestorów z rynków akcji na ochłodzenie globalnej koniunktury gospodarczej. W związku z tym dane makroekonomiczne będą teraz śledzone z ogromną uwagą i mogą wywoływać silne ruchy na parkietach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama