Według naszych informacji walne zgromadzenie Impela zdecydowało, że ponad 10,2 mln zł, czyli połowa ubiegłorocznego zysku netto, trafi do rąk akcjonariuszy w postaci dywidendy. Daje to 0,68 zł na akcję. W ten sposób spółka chce swoim inwestorom wynagrodzić brak wypłaty w zeszłym roku. Zanotowała wtedy 1,5 mln zł straty. Tymczasem w prospekcie emisyjnym deklarowała, że co roku będzie przeznaczać na dywidendę 25 proc. zysku. Teraz więc da podwójną. W ub. r. wynik netto był już dodatni. Wyniósł 20,5 mln zł. Zarząd Impela prognozował, że będzie o 1 mln zł mniejszy. Obroty zwiększyły się o około 10 proc., do 625 mln zł. Zyski pojawiły się, mimo że spółki z grupy w coraz mniejszym stopniu zasilane są państwowymi dotacjami. Stanowią już tylko 8,7 proc. przychodów.
- Zadowalające wyniki finansowe spowodowały, że zdecydowaliśmy się podzielić z inwestorami aż połową zysku. Chcieliśmy dotrzymać wcześniej składanych obietnic - tłumaczył kilka dni temu Edward Laufer, wiceprezes ds. ekonomicznych. Jako dzień prawa do dywidendy ustalono 9 czerwca, natomiast wypłata będzie przeprowadzona 30 czerwca. Akcjonariusze uchwalili również, że 2,7 mln zł z zysku zasili fundusz rezerwowy. Walne zdecydowało też o przedłużeniu kadencji rady nadzorczej w dotychczasowym składzie. Wczoraj akcje Impela spadały o 2,12 proc., na zamknięciu kosztowały 16,15 zł.