Wczoraj papiery Arksteelu cieszyły się ogromnym wzięciem. Akcje podrożały o 49,8 proc., do 4,2 zł. Entuzjazm drobnych graczy wzbudziła informacja o pojawieniu się potencjalnego nowego inwestora dla spółki. Właściciela zmieniło 3,1 mln akcji, czyli aż 47 proc. kapitału. To najwyższy wolumen w historii firmy, notowanej na GPW od grudnia 1995 r. Najprawdopodobniej akcjami handlował któryś z dużych udziałowców Arksteelu.
W zeszłym tygodniu z inwestycji wyszedł giełdowy 7bulls. com. Poza rynkiem regulowanym sprzedał 19,4 proc. akcji. 9,66 proc. walorów nabyła firma IFA Investments. Do kogo trafiły pozostałe akcje? Nie wiadomo.
Na razie zamiary
IFA Investments zajmuje się doradztwem finansowym i gospodarczym. Napisała w komunikacie, że zamierza wykorzystać Arksteel do wprowadzenia na parkiet spółki jednego ze swoich klientów. - Krótszy jest czas potrzebny do upublicznienia przedsiębiorstwa, nieco prostsza jest także procedura. Dla mniejszych podmiotów ważne są także niższe koszty takiej operacji - wylicza zalety wejścia na GPW "tylnymi drzwiami" Jarosław Obarek, prezes IFA Investments. Okazuje się jednak, że działania nie są prowadzone z myślą o konkretnym przedsiębiorstwie. - Na razie działamy na własne ryzyko, rozmowy trwają - mówi J. Obarek. Według niego, taką możliwością wejścia na giełdę zainteresowane są trzy-cztery firmy.
Źadna z nich nie działa w branży, w której - zgodnie z informacjami z raportów finansowych - miałby działać Arksteel, czyli handlu wyrobami hutniczymi. Źadna z nich nie jest też wydawnictwem - jak spekulowała prasa. Czy IFA Investments rozważa ogłoszenie wezwania? Spółka będzie raczej powoli zwiększać zaangażowanie. Z następnym zakupem musi więc poczekać 60 dni. - Powodzenie naszego projektu zależy także od pozostałych akcjonariuszy Arksteelu - przyznaje J. Obarek. Firma IFA Investments nie prowadziła z nimi żadnych rozmów.