Premier Ferenc Gyurcsany zmniejszając administrację centralną o jedną trzecią chce zaoszczędzić 20 mld forintów rocznie. To równowartość prawie 100 mln USD. Deficyt budżetu będzie redukował też poprzez likwidację ulg w PIT i zwiększenie CIT z 15 do 25 proc.
Cięcia w administracji będą realizowane do końca przyszłego roku. Ułatwi je centralizacja służb księgowych, zasobów ludzkich oraz informatycznych. - Administracja rządowa będzie mniejsza, ale stanie się bardziej efektywna - obiecał szef rządu.
Węgry muszą redukować wydatki z budżetu, bo są pod presją Unii Europejskiej oraz agencji ratingowych, oceniających wiarygodność kredytową państw i firm. Szef rządu obiecał, że w 2008 r. zostaną spełnione kryteria umożliwiające wejście do strefy euro. Deficyt budżetu nie będzie mógł przekraczać 3 proc. produktu krajowego brutto (PKB), a obecnie w relacji do produktu krajowego brutto jest najwyższy w UE i w tym roku po raz piąty z rzędu będzie większy niż wynika to z założeń budżetowych. W 2006 r., według planów rządu, deficyt powinien wynieść 4,7 proc. wobec 6,1 proc. w 2005 r. Komisja Europejska szacowała w kwietniu, że na koniec tego roku niedobór w kasie państwa węgierskiego może zwiększyć się do 6,7 proc. PKB. Zmniejszenie zatrudnienia w administracji rządowej to jeden z elementów redukowania deficytu. Uzyskanie przepustki do strefy wspólnej waluty będzie wymagało zmniejszenia deficytu o 700 mld forintów, szacuje ministerstwo finansów. Pełną wersję programu gospodarczego Gyurcsany przedstawi 10 czerwca.
Według prezesa banku centralnego Zsigmonda Jaraia, deficyt to największy problem gospodarki węgierskiej. - Trzeba zmniejszać wydatki państwa, a nie zwiększać wpływy - powiedział wczoraj w Gyor, odnosząc się do projektu zwiększenia obciążeń podatkowych. Zdaniem szefa banku centralnego, wpływy budżetowe z podatków na Węgrzech są najwyższe w Europie Wschodniej i stanowią 50 proc. PKB. Uważa, że trzeba ich udział zmniejszyć do 40 proc. - Jeśli podatki wzrosną, spadnie tempo wzrostu gospodarki i jej konkurencyjność - ostrzega Jarai. W tym roku, według prognozy rządu, PKB ma się zwiększyć o 4,5 proc., a w następnych przewidywana jest 3-4-proc. dynamika.