Sytuację na rynku ropy naftowej kształtowały wczoraj dwa czynniki: perspektywa utrzymania wysokiego poziomu wydobycia przez OPEC i rosnące szanse na kompromis w kwestii irańskiego programu atomowego. Cena baryłki spadła do 69,57 USD, z 71,05 dzień wcześniej. Tydzień temu surowiec ten kosztował 69,22 USD. Mimo podjętych przez Wenezuelę zabiegów, by ograniczyć wydobycie, przedstawiciele Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Algierii i Libii opowiedzieli się za utrzymaniem stanu obecnego. Nie widzą powodu ograniczania wydobycia, skoro pompują dużo i mimo to rynek wchłania ropę przy wciąż wysokim poziomie cen. Jednocześnie można się spodziewać zwiększenia dostaw z Nigerii, kiedy naprawione zostaną zniszczone przez partyzantów instalacje. Presję na wzrost cen łagodziła perspektywa wznowienia rozmów Iranu z negocjatorami europejskimi o zawieszeniu programu nuklearnego. Japończycy, w obawie, że sankcje ONZ wobec Iranu mogą zakłócić dostawy, aż o 20 proc. zmniejszyli import z tego kraju. Z powodu irańskiego konfliktu ropa podrożała o 18 procent. Jeśli zostanie wypracowany kompromis, wzrośnie szansa spadku cen. Podobny wpływ na sytuację rynkową mogą mieć informacje o zapasach paliw w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj departament ds. energii opublikuje swój raport, a specjaliści spodziewają się wzrostu dostaw benzyny, gdyż wiadomo, że rafinerie zwiększyły produkcję. Jeśli te oczekiwania się potwierdzą, miniony tydzień okaże się piątym z kolei okresem utrzymywania się tego pozytywnego dla konsumentów trendu.