Reklama

Fuzja gigantów zagrozi GPW?

Skutków fuzji amerykańskiej NYSE z europejskim Euronextem dla polskiej giełdy obawiają się dotychczasowy i nowy szef GPW

Publikacja: 05.06.2006 10:23

W sobotę w ramach forum inwestorów indywidualnych WallStreet 2006 w Zakopanem odbyła się dyskusja o przyszłości polskiego rynku kapitałowego. W panelu wzięli udział m.in. dotychczasowy i niedawno wybrany prezes warszawskiej GPW: Wiesław Rozłucki i Ludwik Sobolewski, radca Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Krzysztof Grabowski, Maria Dobrowolska, szefowa Izby Domów Maklerskich. Na pytanie, czy fuzja NYSE i Euronextu stanowi zagrożenie dla atrakcyjności i płynności polskiej giełdy, starali siź odpowiedzieć przede wszystkim jej dotychczasowy i przyszły szef.

- Sądzę, że na to połączenie jeszcze zaczekamy. Moim zdaniem oferta złożona przez NYSE wcale nie jest tak atrakcyjna - początkowo łagodził nastroje W. Rozłucki. - Przez rok-dwa lata po fuzji nie będziemy odczuwać wzmożonej konkurencji. Co będzie potem - nie wiadomo - przyznawał jednak. Zwracał uwagę, że kluczowa jest odpowiedź na pytanie, jak zachowają się duże banki inwestycyjne: czy będą handlować tylko na 2-3 giełdach, gdzie płynność jest największa, czy będą też inwestować na samodzielnych rynkach krajowych.

Ludwik Sobolewski zapewniał, że fuzja gigantów nie zmienia jego planów wobec GPW, choć go niepokoi. - Nie wiem, jakie konsekwencje przyniesie za 3-4 lata - przyznawał. Mówił, że nie wierzy w wyprowadzanie z GPW blue chipów ze względu na różnicę skali, jaka dzieli polską giełdę od łączących się gigantów. - GPW jest jak nastoletnia żyrafa, a Euronext - NYSE to dorosły słoń. Problem ma Deutsche Boerse, która gra w tej samej lidze. Mieliśmy już niepokojące sygnały, takie jak notowanie kwitów depozytowych polskich firm z WIG20 na rynkach zagranicznych. Nie widzę więc powodu, czemu powstanie jeszcze większej giełdy miałoby być dla nas groźne - rozumował L. Sobolewski. Jako szef KDPW wskazywał, że pies jest pogrzebany w zapleczu infrastrukturalnym, umożliwiającym bezproblemowe rozliczanie transgranicznych transakcji. Zgadzała się z nim M. Dobrowolska.

Inwestorzy pytali panelistów m.in., czy polityka ma wpływ na funkcjonowanie rynku. W. Rozłucki utrzymywał, że nie, a przestał się tego obawiać po wyborach w 1993 r., gdy do władzy doszło SLD. - Były obawy, że nastąpi tzw. "cofka", ale nic takiego się nie stało. Nie widziałem różnicy między prawicą a lewicą, jeśli chodzi o ich podejście do giełdy - zapewniał. Z kolei M. Dobrowolska uważała, że błędy polityczne mają wpływ na rynek, ale z 1-1,5-rocznym opóźnieniem.

Część debaty była też poświęcona prywatyzacji samej GPW. W. Rozłucki opowiedział się za skierowaniem akcji GPW do podmiotów, które mają interes w tym, aby się rozwijała.

Reklama
Reklama

- Uważam, że należy wszystkich interesariuszy wciągnąć w związek właścicielski - powiedział. L. Sobolewski mówił z kolei: - Byłoby ze wszech miar wskazane, aby akcjonariat giełdy uległ przekształceniu, choć byłoby intelektualnym uproszczeniem stwierdzenie, że od tego w dużym stopniu zależy większa płynność giełdy. Miał też wątpliwości, czy akcjonariuszami GPW powinni być inwestorzy indywidualni. M. Dobrowolska przekonywała, że tak być nie powinno. - Inwestor indywidualny nie ma żadnego interesu w tym, aby być akcjonariuszem GPW - stwierdziła.

Zakopane

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama