Litewski minister finansów Zigmantas Balcytis poszuka wsparcia ze strony swoich odpowiedników z innych krajów Unii Europejskiej dla stanowiska rządu w Wilnie, który uważa za wadliwe prawnie odrzucenie przez Komisję Europejską wniosku o przyjęcie do strefy euro od początku 2007 r.
Balcytis przyjechał wczoraj do Luksemburga na spotkanie ministrów finansów 25 krajów członkowskich Unii Europejskiej. Zapowiedział, że dzisiaj na tym posiedzeniu oficjalnie oprotestuje decyzję Komisji z 16 maja o odrzuceniu wniosku Litwy o zmianę waluty od 1 stycznia 2007 r. i to tylko dlatego, że nie zdołała ona zmniejszyć inflacji do wymaganego poziomu.
Litewscy politycy uważają, że zasady przyjmowania euro karzą ten bałtycki kraj za jego niesłychanie dynamiczny rozwój gospodarczy. Tempo wzrostu PKB w IV kw. ub. r. wyniosło 8,8 proc. W rezultacie inflacja w marcu przekroczyła wymagany limit. Przy czym Litwa zarzuca Komisji, że zastosowana przy rozpatrywaniu jej wniosku procedura była nieprawidłowa.
Zarzut Litwy polega na tym, że do trzech państw o najniższej inflacji Komisja zaliczyła Szwecję i Polskę, a nie wchodzą one w skład strefy euro. Według układu z Maastricht, inflacja w kraju ubiegającym się o przyjęcie do strefy euro nie może przekraczać bardziej niż o 1,5 pkt proc. średniej inflacji rocznej w trzech krajach członkowskich Unii o najniższym wzroście cen konsumpcyjnych.
Z formalnego punktu widzenia pretensje Litwy nie są więc uzasadnione, ale Parlament Europejski 1 czerwca wezwał Komisję do ponownego rozpatrzenia decyzji o odrzuceniu wniosku Litwy. Rzecz w tym, że inflacja w marcu wyniosła tam 2,7 proc., wobec dopuszczalnych 2,6 proc. Komisja twierdzi jednak, że w całym br. inflacja wyniesie na Litwie 3,5 proc.